Ustawa antykryzysowa: przestój dla przetrwania

opublikowano: 13-05-2013, 00:00

Dopłaty do niższych wynagrodzeń i pół etatu zamiast całego mają powstrzymać pracodawców przed zwolnieniami.

Kolejna tzw. ustawa antykryzysowa powinna niedługo przejść kolejny etap legislacji i trafić do Sejmu. Na razie jej projekt przeszedł konsultacje i czeka na ostateczną akceptację rządu.

Spadek obrotów

Projektowana ustawa o szczególnych rozwiązaniach na rzecz ochrony miejsc pracy związanych z łagodzeniem skutków spowolnienia gospodarczego lub kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców zapowiada wsparcie dla pracodawców notujących spadek obrotów o nie mniej niż 15 proc. Nie mogą zalegać z podatkami, składkami na ubezpieczenie zdrowotne i społeczne i Fundusz Pracy, choć resort pracy przewiduje kilka wyjątków. Ponadto nic nie może wskazywać, że istnieją podstawy do ogłoszenia jego upadłości i że ubiegając się o wsparcie, firma jest w trudnej sytuacji ekonomicznej.

Dopłaty do pensji

Pomoc ma być udzielana z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP). Jej beneficjenci otrzymają dopłaty do wynagrodzeń pracowników zagrożonych zwolnieniami w trakcie wprowadzonego przez pracodawcę przestoju ekonomicznego (czyli niewykonywania pracy). W takim przypadku wynagrodzenie pracownika w wysokości co najmniej płacy minimalnej będzie opłacane w części z pieniędzy pracodawcy, a w części z funduszu, przez maksymalnie 6 miesięcy. Pracodawca będzie miał prawo obniżyć wymiar czasu pracy wraz z proporcjonalnym zmniejszeniem wynagrodzenia — maksymalnie do pół etatu i nie dłużej niż na pół roku.

W tym czasie pracownik otrzyma co najmniej minimalną płacę, w części od pracodawcy, w części z FGŚP.

Droga do pożegnania

— Obecnie przedsiębiorca, który boryka się z problemami, może jednostronnie zmienić warunki pracy bądź płacy, znieść składniki wynagrodzenia, obniżyć etaty, zlikwidować część stanowisk, wprowadzić zwolnienia grupowe. Może porozumieć się z pracownikiem, by skorzystał z urlopu bezpłatnego, albo „wypożyczyć” go innemu pracodawcy — wylicza Marta Kossakowska, aplikant adwokacki w TGC Corporate Lawyers.

Większość takich rozwiązań prowadzi do definitywnego zakończenia stosunku pracy.

— Pracodawca staje się niekonkurencyjny na rynku, a gdy przejściowy zastój mija, nie ma rąk do pracy, musi naprędce rekrutować i szkolić, co kosztuje — podkreśla Marta Kossowska. Inne kosztowne decyzje to nieprawidłowe typowanie osób do zwolnienia, niewłaściwie przeprowadzone zwolnienia grupowe, źle skonstruowane wypowiedzenia zmieniające, błędnie poprowadzony program dobrowolnych odejść.

— To może grozić wypłatami gigantycznych odpraw, konfliktami ze związkami zawodowymi, roszczeniami o odszkodowania, pozwami do sądu pracy — prognozuje przedstawicielka TGC Corporate Lawyers.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane