Kolejna próba odbicia przez Sejm prezydenckiego weta wobec ustawy o rynku kryptoaktywów skończyła się niepowodzeniem. Wymagana większość trzech piątych posłów tym razem wynosiła 263, zaś ponowne uchwalenie ustawy przyniosło wynik 243:191 przy 3 wstrzymujących się i 23 niegłosujących. Notabene w tej ostatniej grupce znaleźli się Jarosław Kaczyński i Mariusz Błaszczak, którzy nie wcisnęli żadnego przycisku, wystawiając do wiatru cały klub PiS. Takim gestem obaj zademonstrowali swoją doktrynalną niechęć wobec kryptowalut, które uważają za gniazdo nie tylko teoretycznej, lecz całkiem realnej przestępczości.
Odmowa podpisania ustawy konstytucyjnie nie jest wyrokiem. Prezydent zwraca ją do Sejmu w celu ponownego uchwalenia większością kwalifikowaną. W dziejach III RP zdarzały się skuteczne odrzucenia wet, ale dawno temu — ostatnio za kadencji Lecha Kaczyńskiego. Po 2010 r. relacje większości rządzącej wobec opozycji w Sejmie arytmetycznie nie są miażdżące, natomiast ich wzajemne zacietrzewienie stało się tak głębokie, że o jakimkolwiek porozumieniu antywetowym nie ma mowy. Przy ponownym uchwalaniu ustawy opozycja jest antyrządowa, zatem staje się sojusznikiem każdego wetującego prezydenta. Rządzący pewnie dysponują w Sejmie większością bezwzględną, natomiast trzy piąte to abstrakcja. Także sygnał, że mirażem staje się jeszcze bardziej wyśrubowana większość dwóch trzecich Sejmu wymagana dla zmian w Konstytucji RP (później w Senacie zatwierdzenie wymaga większości bezwzględnej). Głośny przykład wyniku z Węgier, gdzie triumfująca Tisza pokonała próg właśnie dwóch trzecich (notabene w zakończonej kadencji dysponował taką większością Fidesz), jest w Polsce nie do powtórzenia ze względu na proporcjonalną ordynację wyborczą do Sejmu.
Nieodrzucenie weta wobec uregulowania kryptoaktywów było oczywistością, ale zarazem proceduralną nowalijką. Większość rządowa w Sejmie wykonała drugie podejście z praktycznie niezmienionym tekstem. Ustawa o rynku kryptoaktywów pierwszy raz została uchwalona 7 listopada 2025 r. i szybko przez Karola Nawrockiego zawetowana. 5 grudnia Sejm podjął próbę przełamania. Wynik był bardzo podobny do uzyskanego 17 kwietnia 2026 r. — próg 261, wynik 243:192 przy 25 posłach niegłosujących. W reakcji na tamto niepowodzenie rząd Donalda Tuska natychmiast, bo 10 grudnia, wniósł jeszcze raz ten sam projekt. Ustawa ponownie została uchwalona 18 grudnia praktycznie z jedną zmianą dotyczącą wysokości opłat. Senat chciał wprowadzić jeszcze inną, ale ostatecznie nie przeszła. 12 lutego Karol Nawrocki oczywiście odmówił podpisania i skopiował uzasadnienie. Według strony prezydenckiej niektóre przepisy są nadmiarowe wobec wymagań UE, poza tym nie uwzględniono proponowanych (oczywiście przez PiS) w czasie prac legislacyjnych niezbędnych poprawek. Według strony rządowej brak uregulowania rynku kryptoaktywów w Polsce sprzyja finansowej przestępczości i nie pozwala na odpowiednią ochronę konsumentów.
Pierwsze głosowanie Sejmu nad przełamaniem weta odbyło się już po czterech dniach, natomiast drugie dopiero po dwóch miesiącach. Ostatnio temat bardzo nabrzmiał politycznie za sprawą największej polskiej giełdy kryptowalut mającej problemy z płynnością. W ustach premiera Donalda Tuska giełda Zondacrypto stała się podmiotem mocno podejrzewanym o powiązania kapitałowe z Rosją, a także z powodu finansowego angażowania się po prawej stronie sceny politycznej. Na polecenie Waldemara Żurka prokuratura wszczęła śledztwo — szkoda wobec inwestorów ma wynosić już ponad 350 mln zł.
Wątek rozwija się fatalnie dla Zondacrypto w warstwie wizerunkowej. Giełda weszła w sponsoring niektórych klubów sportowych, które już rozpoczęły wypowiadanie umów. Najgrubszy gatunkowo jest oczywiście sponsoring Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl). Po zakręceniu kurka z pieniędzmi przez zasobne spółki skarbu państwa prezes Radosław Piesiewicz praktycznie jednoosobowo przeforsował umowę z kryptogiełdą. Wielki neon na siedzibie PKOl ma obecnie treść Zondacrypto Centrum Olimpijskie, przy czym obiekt nosi od lat imię Jana Pawła II. Podczas niedawnego podsumowania udziału Polski w zimowych igrzyskach Mediolan—Cortina wszyscy nasi medaliści oraz zdobywcy miejsc punktowanych otrzymali ustalone nagrody, częściowo w gotówce, a częściowo w tokenach, które mają pokrycie i dają się zmonetyzować. Atmosfera medalowej gali była jednak dość ciężka, np. Karol Nawrocki na wszelki wypadek się nie pojawił, chociaż żegnał olimpijczyków osobiście. PKOl udało się zatem igrzyska finansowo jeszcze dopiąć, ale do Los Angeles 2028 neon Zondacrypto może nie doczekać…

