Ustawa medialna chyba trafi do TK

Jacek Zalewski
opublikowano: 25-06-2009, 00:00

Dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego — co w uproszczeniu można czytać "dla prezesa Jarosława Kaczyńskiego" — wprowadzenie do zadań nadawców publicznych "wspierania chrześcijańskiego systemu wartości" oraz "umacniania rodziny" to za mało, by darować uchwalonej przez Sejm w ostatecznej wersji ustawie o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych. Głowa państwa zapewne wykona dyspozycję brata i skieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Będzie to oznaczało jej martwotę przez około rok.

W związku z tym nerwówka przed

głosowaniem nad poprawką Senatu,

skreślającą sztywną kwotę około 880 mln zł dla mediów publicznych — któ-

rą Krajowa Rada Radiofonii i Telewi-

zji miałaby wpisywać do projektu

budżetu — nie miała sensu. Sejm

tę poprawkę, wniesioną przez PO

w Senacie, utrzymał. Budżetową

rację mieli Donald Tusk i Jacek Rostowski, jednak

z drugiej strony — gwarantowana kwota była integralną

częścią umowy PO z PSL oraz Lewicą. W obliczu dziury

budżetowej zasada pacta sunt servanda poszła do kosza.

Na szczęście odrzucona została skandaliczna wręcz poprawka, wciśnięta przez PO w Senacie — o możliwości przerywania reklamami programów telewizji publicznej. Z wszystkich wad TVP integralność filmów — które w stacjach komercyjnych szatkowane są w sposób świadczący o pogardzie dla widza — jest jej największą zaletą. I pozostanie, niezależnie od dalszych losów ustawy.

jacek

zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu