Ustawa medialna w gruzach

Joanna Barańska
opublikowano: 2006-03-24 00:00

Przewodnicząca KRRiT musi odejść. Rada ma się nie wtrącać do etyki. Rekoncesje dla wszystkich.

Wszyscy nadawcy, nie tylko społeczni, automatycznie dostaną rekoncesję. Prezydent nie ma prawa powoływać przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT), a sama KRRiT ma się nie wtrącać do etyki dziennikarzy — oto główne tezy wczorajszego wyroku Trybunału Konstytucyjnego (TK) w sprawie tzw. ustawy medialnej.

Prawo sprintem

Ustawę uchwalono w ciągu czterech dni w grudniu zeszłego roku, z naruszeniem — i to też podkreślił TK — regulaminu Sejmu. Ze skutkiem natychmiastowym zlikwidowano dotychczasową KRRiT, część jej kompetencji oddano Urzędowi Komunikacji Elektronicznej. Nową KRRiT okrojono z 9 do 5 członków. Rada dostała zadanie „inicjowania i podejmowania działań w zakresie ochrony zasad etyki dziennikarskiej” oraz obowiązek odnawiania koncesji nadawcom społecznym, ilekroć tego zażądają.

Na żadnym z tych przepisów TK nie pozostawił wczoraj suchej nitki. Stwierdził, że przewodniczącego KRRiT nie może powoływać prezydent. Według Konstytucji potrzebna by była do tego kontrasygnata premiera, który — podpisując akt powołania — przyjąłby na siebie zań odpowiedzialność. To, zdaniem TK, byłoby ograniczenie niezależności KRRiT.

— Z dniem publikacji wyroku akt powołania przewodniczącego KRRiT straci podstawę prawną — stwierdził Marek Safjan, prezes TK. Jednym słowem, Elżbieta Kruk, szefowa rady, straci posadę.

Społeczny, czyli każdy

Nadawca społeczny to taki, który „ma misję”, nie nadaje reklam, nie pobiera opłat za rozpowszechnianie programu, a w zamian jest zwolniony z opłat koncesyjnych. W praktyce są to rozgłośnie kościelne. W ustawie medialnej tylko ci nadawcy otrzymali przywilej odnawiania koncesji na wniosek. W przypadku nadawców komercyjnych rekoncesję pozostawiono uznaniu KRRiT.

— Niepewność co do przedłużenia koncesji dotyka podstaw ekonomicznych działania nadawców, a nie można łączyć ryzyka gospodarczego z uznaniową decyzją organu państwowego — uznał TK i po prostu usunął z odpowiedniego przepisu słowo „społeczny”. W ten sposób wszystkim nadawcom, także komercyjnym, koncesja będzie w praktyce przedłużana automatycznie po złożeniu wniosku.

Gdzie tu etyka

Z ustawy wypadł też zapis o etyce.

— Swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji przychylnych bądź obojętnych. Zachowanie dziennikarza ma oceniać sąd, organ państwowy nie może się mieszać w etykę i decydować, co nią jest — uzasadnił prezes Safjan.

Niekonstytucyjne okazało się też przerwanie kadencji poprzedniej KRRiT.

— Przerwano działanie konstytucyjnego organu, nawet nie rozważono wprowadzenia przepisów przejściowych — mówił prezes TK.

Trybunał nie znalazł natomiast uzasadnienia dla stwierdzenia niekonstytucyjności całej ustawy, mimo trybu, w jakim ją uchwalano. Podkreślił jednak, że nie oznacza to aprobaty dla podobnych działań w przyszłości.