Ustawa naprawdę obywatelska

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-08-03 22:00

DIALOG SPOŁECZNY: W ostatnich dniach urzędowania prezydent podpisuje niemal z automatu ustawy, które koalicja rządowa pod przewodem jego macierzystej Platformy Obywatelskiej zdążyła ukończyć pod ciśnieniem czasu.

Nie ma mowy o żadnym odczekiwaniu przysługujących głowie państwa 21 dni. Ale nie dlatego, że odchodzący Bronisław Komorowski nie chce podrzucać niewykonanej pracy przychodzącemu Andrzejowi Dudzie. Po prostu niektóre legislacyjne produkty z ostatnich tygodni od czwartku 6 sierpnia nie mogłyby już liczyć na prezydencki podpis.

Powyższe okoliczności absolutnie nie dotyczą jednak ustawy o Radzie Dialogu Społecznego (RDS) i innych instytucjach dialogu społecznego.

Wczoraj w Belwederze prezydent określił ją jako wzorcowy kompromis, składając podpis w pełnej uniesienia atmosferze narodowej zgody. Przypomnę, że w Sejmie ustawa uchwalona została niemal przez aklamację stosunkiem 425:3, przy 1 głosie wstrzymującym się. Pierwsze czytanie stało się od razu drugim i trzecim, komisja w ogóle nad nią nie pracowała, wyjściowy projekt wniesiony przez rząd stał się ustawą bez zmiany choćby przecinka! Senat później naniósł jednak trzy drobne poprawki uściślające, zaakceptowane przez Sejm. Przyczyną takiej niewiarygodnej, niespotykanej w polskim parlamencie zgodności partii był tryb powstawania projektu. Ustawa została napisana przez dwa boki martwej ostatnio Trójstronnej Komisji do spraw Społeczno-Gospodarczych, czyli organizacje pracodawców i centrale związkowe, pod patronatem właśnie prezydenta. Udział rządu ograniczył się potem do przejrzenia stricte legislacyjnego oraz formalnego wniesienia przez Radę Ministrów do Sejmu. Kompromisowy projekt można zatem uznać za prawdziwie obywatelski.

Po wejściu ustawy w życie odejdzie do lamusa działająca od 2002 r. Trójstronna Komisja do spraw Społeczno-Gospodarczych. Ale tylko formalnie, albowiem skład Rady Dialogu Społecznego będzie identyczny — teoretycznie tylko na początku, ale może się to utrwalić na długie lata. Po stronie biznesowej reprezentatywne są/będą cztery organizacje: Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, Konfederacja Lewiatan, Business Centre Club oraz Związek Rzemiosła Polskiego. Stronę pracowników obsadzają/obsadzą trzy centrale: NSZZ Solidarność, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych oraz Forum Związków Zawodowych.

Picie sobie z dziobków w procesie legislacyjnym nakłada na autorów ustawy ogromne zobowiązanie.

Wręcz niewyobrażalne staje się na przykład porzucenie udziału w RDS przez całą stronę związkową, jak zdarzyło się dwa lata temu na forum Komisji Trójstronnej. Osobiście jestem bardzo ciekawy, czy w ogóle i jak będzie przebiegało rozszerzanie listy podmiotów uczestniczących w pracach RDS. Ustawowe progi zostały postawione bardzo wysoko, dlatego na zewnątrz pozostają niezbyt liczne, ale bardzo krzykliwe związki, takie jak np. Solidarność ’80. Z kolei po stronie przedsiębiorców i pracodawców bardzo jaskrawy jest brak reprezentacji izb gospodarczych. Na dobry początek wypada jednak udziałowcom RDS życzyć, aby się dogadali, kto jako pierwszy będzie sprawował rotacyjne roczne przewodnictwo.