Ustawa o świadczeniach zdrowotnych jest bublem

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 05-09-2007, 00:00

Posłowie narobili pasztetu, który będą musieli zjeść farmaceuci i lekarze. Danie niestrawne, ale można po nim przeżyć.

Posłowie narobili pasztetu, który będą musieli zjeść farmaceuci i lekarze. Danie niestrawne, ale można po nim przeżyć.

O tym, że posłowie przyrządzili niezły bubel legislacyjny, głośno mówiło wielu prawników oraz instytucji, w tym Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Transparency International. „PB” dotarł do opinii sporządzonej przez prof. Pawła Sarneckiego, konstytucjonalistę z Uniwersytetu Jagiellońskiego, który przyjrzał się ustawie o świadczeniach zdrowotnych, uchwalonej w piątek przez Sejm. Nie zostawił na niej suchej nitki.

Czyj interes?

Profesor skoncentrował się na kontrowersyjnych artykułach 63a-c, który ma ograniczyć korupcję w środowisku lekarskim i farmaceutycznym. Art. 63a zakazuje przyjmowania łapówek w obrocie farmaceutycznym oraz korumpowania lekarzy w zamian za wypisywanie recept na leki konkretnego producenta. Art. 63b nakłada na kierownika apteki obowiązek informowania Narodowego Funduszu Zdrowia o wszystkich umowach podpisywanych z dostawcami. Wreszcie art. 63c zabrania producentom i hurtownikom różnicowania cen leków refundowanych.

Prof. Sarnecki nie ma wątpliwości, że większość zapisów jest sprzeczna z konstytucją, ponadto są już odpowiednie regulacje w prawie farmaceutycznym i kodeksie karnym. Zapisy są niejasne, a czytane literalnie prowadzą do absurdalnego uznania za karalną normalną działalność lekarzy i dystrybutorów leków. Nie uzasadnia tego żaden ważny interes publiczny, na który powołuje się ustawodawca. Zdaniem profesora — interes publiczny na tych rozwiązaniach tylko straci.

— Ustawa jest sprzeczna również z dyrektywą unijną 2001/83 określającą, co wolno, a czego nie w obrocie lekami. Każdy sąd będzie musiał uznać za „martwe” przepisy w części z nią sprzeczne. Absurdalna wykładnia ustawy zakazująca „wszystkiego”, co związane z korzyścią z obrotu lekiem refundowanym, nie ostanie się, bo przecież każdą ustawę trzeba widzieć systemowo — mówi Paulina Kieszkowska z kancelarii Baker & McKenzie.

Każdy się obroni

Prawnicy zwracają też uwagę, że ustawa nie precyzuje, co należy rozumieć przez pojęcie: zakaz przyjmowania nieuzasadnionej korzyści majątkowej. Paulina Kieszkowska uważa, że wszystko zostało już powiedziane w prawie farmaceutycznym i prawie cywilnym, które dają podstawy do uzyskiwania pewnych korzyści majątkowych, np. pozwalają lekarzom korzystać ze sponsoringu kongresów naukowych w określonym granicach.

Podobnie stępieniu ulega ostrze zapisu zakazującego producentom i hurtownikom różnicowania cen. Nie ma nic nieuczciwego ani korupcyjnego w tym, że ktoś daje określone korzyści lub lepsze warunki w zamian za lepsze wyniki sprzedaży.

— Każdy uczciwy dystrybutor stosujący jednolite zasady i rzetelne kryteria doboru kontrahentów i warunków współpracy z nimi obroni się przed sądem — mówi Paulina Kieszkowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu