Ustawa z definicji skazana na weto

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-07-14 11:01

Piątkowe głosowania Sejmu w zamyśle premiera Donalda Tuska miały stać się triumfem KO/PO i potwierdzić twardość tzw. konsorcjum 15 października.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wyszło połowicznie. W kwestii pognębiania i rozliczania poprzednich władców konsorcjum rzeczywiście trwa silne, zwarte i gotowe – bez problemu przegłosowuje zdejmowanie immunitetu byłym ministrom PiS. Obarczone ryzykiem głosowanie nad zmianami w kodeksie karnym skończyło się jednak wpadką premiera, albowiem Sejm odrzucił projekt depenalizacji pomocnictwa w aborcji. Wynik wyszedł niemal na styk – 215:218, przy 2 posłach wstrzymujących się oraz 23 niegłosujących (2 mandaty pozostają nieobsadzone). Kwestie światopoglądowe nie zostały objęte umową konsorcjum, dlatego dość oczywiste było pęknięcie Trzeciej Drogi – Polska 2050 za niekaraniem, PSL za utrzymaniem kar. W KO/PO zabrakło trzech posłów. Po porażce rozpoczęło się tropienie przez premiera nieobecnych, w tym piętnowanie Romana Giertycha, który na sali siedział, ale demonstracyjnie nie głosował. Notabene nawet gdyby klub KO/PO poparł stuprocentowo ustawę, to wynik brzmiałby 218:218 – czyli i tak by przepadła… Lewica naturalnie zapowiada, że nie odpuści – ten sam projekt zostanie powtórnie wniesiony i od początku przejdzie całą ścieżkę. Jeśli ustawa trafi na biurko podpisowe Andrzeja Dudy, to oczywiście zostanie zawetowana.

Polityczno-medialny spór aborcyjny przykrył efekt innego bardzo ważnego głosowania. Na samym końcu piątkowego maratonu Sejm odrzucił stosunkiem 237:195, przy 26 niegłosujących, strategiczną poprawkę Senatu nr 31 do nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS). To sztandarowy projekt pakietu naprawczego ministra Adama Bodnara, który Komisja Europejska wiosną uznała za… już uchwalony i na podstawie samego chciejstwa odblokowała Polsce pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Sejm uchwalił ustawę 12 kwietnia, przy ostrym sprzeciwie PiS, zaś Senat 9 maja wprowadził poprawki, w tym wspomnianą strategiczną. Przez ponad dwa miesiące konsorcjum Donalda Tuska nie wiedziało, co z tym zrobić.

Senat bardzo rozsądnie, z merytoryczną argumentacją, naprawił straszliwy błąd wersji sejmowej i zniósł zakaz kandydowania do naprawianej KRS dla sędziów, którzy zostali powołani przez prezydenta w ostatnich latach z wniosku KRS wybranej przez PiS. Paradoksalnie czynne prawo wybierania KRS w ustawie otrzymali… wszyscy sędziowie, starzy i nowi, ale ci drudzy zostali pozbawieni biernego prawa kandydowania. Naprawdę aż trudno uwierzyć, że tak sprzeczny wewnętrznie i bezmyślny przepis wypaczył uczciwą i sensowną ustawę. Rządzące konsorcjum mogło uszanować głos rozsądku Senatu. politycznie przecież własnego, ale w Sejmie wzięło górę poczucie rewanżyzmu i zacietrzewienie lobby sędziów krzywdzonych w epoce PiS. Co bardzo ważne – wykluczenie z definicji wszystkich tzw. neosędziów skrytykowała Komisja Wenecka oraz organizacje społeczne, przez lata piętnujące niepraworządność PiS.

Według nowej ustawy bezpośrednie tajne wybory KRS ma przeprowadzić Państwowa Komisja Wyborcza. Część polityczna KRS nie ulega zmianie, natomiast 15 foteli sędziowskich podzielono następująco: Sąd Najwyższy – 1; sądy apelacyjne – 2; okręgowe – 3; rejonowe – 6; wojskowe – 1; Naczelny Sąd Administracyjny – 1; wojewódzkie administracyjne – 1. Przy tak skromnych przydziałach dla każdej kategorii wręcz niewyobrażalne jest, aby 10-tysięczne środowisko wybrało do elitarnej KRS kogokolwiek z grona służalczych tzw. neosędziów. Jej odnowa powinna pójść naturalną ścieżką wyborczą – odrzuceniem kandydatów niegodnych najpierw w otwartej kampanii, a następnie w samym głosowaniu. Pozostawienie przez Sejm dyskryminacyjnego przepisu spowoduje pewne stuprocentowo prezydenckie weto. Andrzej Duda uzyskał idealny pretekst i tym razem nie doczeka się ani słowa krytyki np. od wspomnianej Komisji Weneckiej.