Projekt nowelizacji prawa budowlanego powstał, gdy wiele zapisów uchwalonego 8 lat temu dokumentu przestało przystawać do dzisiejszych realiów.
— Autorzy projektu chcieli, aby zmiany ułatwiły działanie inwestorów oraz wyeliminowały patologie, np. możliwość bezkarnego, długotrwałego blokowania robót. Powinno to znaleźć przełożenie na rozwój sektora budowlanego. Projekt nowelizacji jest przecież częścią rządowego projektu Przedsiębiorczość-Rozwój-Praca, którego zadaniem jest pobudzić gospodarkę Polski — wyjaśnia Andrzej Urban, główny inspektor nadzoru budowlanego.
Autorzy projektu ustawy dużo miejsca poświęcili ułatwieniom dla indywidualnych inwestorów oraz małych przedsiębiorstw. Te ostatnie wykonują bowiem głównie prace związane z budową domów jednorodzinnych, zabudowań gospodarskich czy remontów. Wiele realizowanych przez nie prac budowlanych i obiektów znalazło się na liście zwalniającej od konieczności uzyskania pozwolenia na budowę. Ważne jest także nałożenie na gminy obowiązku szybkiego udzielania pozwoleń na budowę. Skrócenie procedur administracyjnych może ograniczyć straty ponoszone przez inwestorów.
— Uchwalenie prawa budowlanego w obecnym kształcie wsparłoby inwestorów, jednak nie oczekiwałabym cudów. Inwestorzy rzadko skarżą się na prace urzędów gmin, gdyż obawiają się, że będą później szykanowani przez urzędników. Wiele zależy tutaj nie od tego, czy prawo będzie dobre, tylko od tego, jak będzie stosowane — podkreśla Barbara Blida, prezes JW Construction, była minister budownictwa.
Przedstawiciele branży budowlanej podkreślają, że pozytywne aspekty nowelizacji prawa budowlanego będą uzależnione także od stosowania innego bezpośrednio z nim powiązanego dokumentu, czyli nowelizowanej obecnie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.
— Prawo budowlane nie spełni pokładanych w nim nadziei, jeśli Senat uchwali ustawę o zagospodarowaniu przestrzennym w zaproponowanym przez Sejm kształcie. Moim zdaniem, konieczność tworzenia nowych, miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego wydłuży proces pozyskiwania gruntów na potrzeby budownictwa mieszkaniowego. Czas poświęcony przez gminy uchwaleniu nowych planów będzie zmarnowany dla branży — wyjaśnia Kazimierz Kirejczyk, prezes REAS, firmy doradczej działającej w segmencie budownictwa mieszkaniowego.
Hamulcem budownictwa są także toczące się latami sprawy wieczystoksięgowe czy konieczność oddawania gminom za darmo wykonanych przez inwestora urządzeń infrastruktury bez możliwości odliczenia VAT-u.
— Prawo budowlane w zaproponowanym przez Sejm kształcie to taki cukierek dla inwestora. Aby pobudzić inwestycje mieszkaniowe potrzebne jest jednak systemowe działanie na wszystkich szczeblach — dodaje Kazimierz Kirejczyk.