Utrzymaliśmy się w medalowej G20

25-02-2018, 22:00

Balon nadziei na PyeongChang napompowały sukcesy z Vancouver 2010, a zwłaszcza z Soczi 2014, które wyrastały ponad stan.

Zakończone w niedzielę XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie w koreańskim PyeongChang pozostawiły u polskich kibiców niedosyt. Sportowo i psychicznie nie zawiedli Kamil Stoch i jego koledzy, którzy jako zespół równie skoczny co zgrany wrócili z tarczą. Dorobek biało- -czerwonych w innych konkurencjach i dyscyplinach ograniczył się jednak do „udziału w walce”, nie wywołującego żadnych emocji. Pojedynczymi rodzynkami okazywały się miejsca szóste czy siódme, przeważały zaś trzynaste, szesnaste, dziewiętnaste… W klasyfikacji medalowej jednak załapaliśmy się do zimowej G20, na pozycji właśnie 20. Wejście do gospodarczo-politycznej elitarnej G20 jest mrzonką obecnych władców kraju, jednak wizerunkowa zapaść międzynarodowa taki awans wyklucza. Na pociechę pozostaje więc zastępczy wariant olimpijski, ale zimowy — w letnim Polska wypada gorzej, w Rio de Janeiro 2016 było miejsce… 33. Ze względów klimatycznych cała połać świata jest zresztą z zimowych igrzysk wyłączona, w podziale medali uczestniczy najwyżej 30 państw. Po dekadach niebytu Polska wróciła do tej grupy dopiero w XXI wieku. Balon nadziei na PyeongChang napompowały sukcesy z Vancouver 2010 (miejsce 15), a zwłaszcza z Soczi 2014 (pozycja 11), które wyrastały ponad stan. Notabene wysoką pozycję 11. zajęliśmy dawno temu w PRL, za sprawą sukcesów panczenistek na igrzyskach Squaw Valley 1960, przy czym wśród państw medalowych była to wówczas pozycja… ostatnia.

Zobacz więcej

Fot. Forum

Na tegorocznych igrzyskach największym niepowodzeniem zakończył się występ łyżwiarzy szybkich.

Paradoksalnie stało się to po oddaniu oczekiwanego w Polsce przez kilkadziesiąt lat krytego toru łyżwiarskiego w Tomaszowie Mazowieckim, który uniezależnił panczenistów od pogody. Ta zbieżność terminowa potwierdza, że wyniki sportowe są następstwem ciężkiej, wieloletniej pracy — efekt toru może zaistnieć dopiero w Pekinie 2022. Oprócz warunków przygotowań, w środowisku panczenistów zupełnie innym problemem było wewnętrzne pęknięcie reprezentacji, mające cechy bardzo złej zmiany.

Wątek przekładania się olimpijskiego występu na markę państwa nie może pominąć przypadku Rosji.

Gospodarze igrzysk Soczi 2014 pozycjonowali się jako potęga nowoczesna i postępowa, prezydent Władimir Putin jawił się wtedy apostołem pokoju, a sportowcy rosyjscy wygrali klasyfikację medalową. Dosłownie tydzień po zgaszeniu znicza władca Kremla uruchomił agresję na wschodnie obwody Ukrainy oraz zabór Krymu. Niezależnie od tego, Międzynarodowy Komitet Olimpijski stwierdził istnienie w Rosji państwowego systemu dopingowego, pozabierał medale z Soczi i miał reprezentację z PyeongChangu całkowicie wyrzucić, ale w końcu zezwolił części zawodników na start pod flagą olimpijską, bez godła i hymnu. W ostatnim dniu igrzysk władca Kremla i wszyscy Rosjanie przeżyli upokorzenie, gdy hokeiści występujący jako „olimpijczycy z Rosji” po fantastycznym finale z Niemcami zdobyli po 26 latach przerwy złoty medal, ale trójkolorowej flagi i dumnego hymnu nie było... Notabene w Albertville 1992, tuż po formalnym rozpadzie Związku Radzieckiego, sportowcy wystąpili jako Wspólnota Niepodległych Państw także pod zastępczą flagą olimpijską. A zatem w ukochanej, narodowej grze Federacja Rosyjska oficjalnie nie zdobyła złota nigdy…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Utrzymaliśmy się w medalowej G20