Uwaga! Hamujemy

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 21-11-2008, 00:00

Do tej pory skutki kryzysu finansowego można było tylko szacować. Mamy już liczby. Są złe.

Koniunktura Produkcja stanęła w miejscu, spadają zyski przedsiębiorstw

Do tej pory skutki kryzysu finansowego można było tylko szacować. Mamy już liczby. Są złe.

Dziś już nikt nie może mieć wątpliwości — gospodarka wyraźnie hamuje. Słabnąca koniunktura w strefie euro spotęgowana kryzysem finansowym ciągnie w dół nasze firmy. Według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), w październiku produkcja przemysłowa praktycznie stanęła w miejscu. Wzrosła zaledwie o 0,2 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. To jeden z najsłabszych wyników od lat.

Prosta droga w dół

— Ciągle jesteśmy na plusie, ale nie ma się z czego cieszyć, bo wynik jest naprawdę słaby. Co gorsza, w następnych miesiącach może być tylko gorzej — mówi Adam Czerniak, ekonomista Invest Banku.

Niezłe wyniki cały czas odnotowuje budownictwo, ale także ten sektor nie jest odporny na spowolnienie gospodarcze. W październiku produkcja wzrosła tu o 10,5 proc. w ujęciu rocznym, czyli nieco poniżej przeciętnej z ostatnich miesięcy.

— Te dane również nie napawają optymizmem. Co prawda dynamika nadal wygląda nieźle, ale tendencja jest jasna — idziemy w dół — mówi Adam Czerniak.

Pogarszający się klimat do prowadzenia biznesu potwierdzają też wyniki finansowe firm. Według najnowszych danych GUS, przychody przedsiębiorstw szybko rosną, ale ich wynik finansowy spada. Między styczniem a wrześniem 2008 r. sprzedały o 13,2 proc. więcej produktów niż rok wcześniej, a ich zarobki stopniały o 1,3 proc. Rok temu zysk netto wykazało 77,8 proc. przedsiębiorstw, teraz na plusie jest ich 73,5 proc.

— Rentowność spada głównie z powodu nadal szybko rosnących kosztów (głównie pracy i usług) oraz słabego popytu w Unii Europejskiej — tłumaczy Łuksza Szadorski, ekonomista Banku BPH.

Związane ręce

Statystyka nie pozostawia analitykom złudzeń — także przyszły rok nie przyniesie firmom kokosów.

— Po wczorajszych danych uważam, że w 2009 r. PKB wzrośnie zaledwie o 2,6 proc. Najbliższe miesiące dadzą bardziej precyzyjny obraz gospodarki, ale obawiam się, że wzrost może być nawet słabszy, niż zakładam — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.

Według Adama Czerniaka, w przyszłym roku produkcja przemysłowa spadnie pod kreskę.

— Będziemy musieli przyzwyczaić się do ujemnych dynamik — twierdzi analityk.

Sytuację mogłoby załagodzić obniżenie kosztu pieniądza przez bank centralny. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) nie pójdzie jednak w najbliższych tygodniach śladami Szwajcarskiego Banku Narodowego, który wczoraj niespodziewanie ściął stopy procentowe o cały punkt procentowy — do 1 proc. Szwajcarzy nie mają bowiem problemu z inflacją. A my — przynajmniej według RPP — nadal musimy na nią uważać.

— Dane o produkcji uzasadniają cięcie stóp procentowych już teraz. Po wypowiedziach członków RPP można jednak sądzić, że pierwszą obniżkę zobaczymy dopiero w grudniu lub styczniu. Przez rok główna stopa spadnie z obecnych 6 proc. do 4 proc. — prognozuje Piotr Kalisz.

Zdaniem Dariusza Filara z RPP, stopy procentowe powinny pozostać bez zmian jeszcze przynajmniej przez trzy miesiące, ponieważ pensje Polaków rosną zbyt szybko w stosunku do wydajności pracy, co może powodować dalszy wzrost cen. Najbliższe posiedzenie RPP odbędzie się we wtorek.

Gospodarka od kilku miesięcy wyraźnie słabnie — po prostu w takiej fazie cyklu koniunkturalnego się znajdujemy. Procesy te pogłębia kryzys finansowy na świecie, a zwłaszcza wywołany nim spadek popytu na polskie towary w strefie euro i utrudniony dostęp firm do kredytów bankowych. Ekonomiści są zgodni,

że koniunktura będzie słabła jeszcze długo — może nawet dwa, trzy lata. Dlatego w firmach warto przygotować się na słabszy popyt konsumpcyjny i mniejszą liczbę nowych zamówień od kontrahentów. Ekonomiści radzą też przedsiębiorcom ciąć zbędne koszty i zwiększać oszczędności, ponieważ dostęp do kredytu prędko się nie poprawi. Nie należy jednak popadać w przesadny pesymizm i wstrzymywać wszystkie inwestycje. Gospodarce nie grozi recesja. Dodatni wzrost PKB gwarantują szybko rosnące płace Polaków i inwestycje publiczne, na które pieniądze daje nam Unia Europejska. Dlatego warto zainteresować się przetargami ogłaszanymi przez instytucje państwowe i samorządy lub samemu postarać się o dotację z funduszy unijnych.

1,3

proc. O tyle spadł łączny wynik finansowy netto wypracowany przez polskie firmy od stycznia do września 2008 r. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Wyniósł 63,8 mld zł wobec 64,6 mld zł przed rokiem…

27,3

proc. …a w takim tempie wynik finansowy rósł rok wcześniej. Źródło: GUS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu