Uwolniona Sophia

Rafał Kerger
opublikowano: 26-05-2006, 00:00

Znak towarowy Sophia unieważniony. Rynek najpopularniejszego wina w Polsce czeka rewolucja.

Po interwencji Krajowej Izby Hodowców Winorośli i Producentów Win, do której należy w Bułgarii marka Sophia, Kolegium Orzekające przy Urzędzie Patentowym unieważniło rejestrację prawa do tej marki w Polsce.

— Po otrzymaniu uzasadnienia do decyzji złożymy wniosek o wykreślenie marki z rejestru znaków towarowych — mówi Joanna Janoszek z biura rzecznika patentowego Jan Wierzchoń & Partnerzy, które reprezentuje Krajową Izbę Hodowców Winorośli i Producentów Win.

Wtedy prawo przestanie chronić nazwę, więc każdy będzie mógł jej używać przynajmniej do czasu, gdy łódzki Elit-Pol — dziś wyłączny jej licencjobiorca — skutecznie się od decyzji kolegium nie odwoła. Lub też dopóki Krajowa Izba Hodowców Winorośli i Producentów Win z Bułgarii nie zarejestruje jej na powrót. A już złożyła wniosek.

Łyk historii

Marka Sophia ma w naszym kraju prawie 30-letnią historię. Stworzyli ją Bułgarzy specjalnie na polski rynek. Znak zarejestrował w 1993 r. Vinimpex Polska, spadkobierca centrali handlu zagranicznego o tej samej nazwie. Potem markę przejął Dimyat Polska, a po nim jej wyłącznym licencjobiorcą został Elit-Pol. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Sądowego, przez obie spółki przewinęły się te same nazwiska. Dimyat miał długi, jego udziały zajął komornik, więc osoby z nim związane wyprowadziły największy skarb firmy — markę Sophia — do Elit-Polu.

O odzyskanie Sophii Bułgarzy walczyli od dobrych kilku lat. Zrzeszenie bułgarskich winiarzy twierdziło, że Vinimpex, rejestrując u nas Sophię na początku lat 90. — jako wyłączny wówczas eksporter tego wina — przejął markę, do której prawo przysługiwało wszystkim bułgarskim producentom, a ponadto długo przed zgłoszeniem w Urzędzie Patentowym znano ją w Polsce i w Bułgarii.

— W Polsce marka jest własnością jednej firmy, co ogranicza dystrybucję tego wina w waszym kraju — powtarzał jeszcze w ubiegłym roku Nikołaj Kostow, radca handlowy ambasady Bułgarii.

Dziś można powiedzieć, że dopiął swego.

Kto zyska, kto straci

Zrzeszenie wspierał największy gracz na rynku — Domain Menada, importer win. Kibiców też było kilku. Na ostatecznej wygranej zrzeszenia nie stracą na pewno inne firmy importujące Sophię, na przykład giełdowa Ambra.

Witold Franczak, dyrektor Domain Menady w Polsce, twierdzi, że dzień wydania decyzji Urzędu Patentowego to jeden z najlepszych w historii tej marki w Polsce.

— Może uda się ją uratować, chociaż zapewne czeka nas jeszcze trochę wolnoamerykanki — mówi Witold Franczak.

Unieważnienie to cios w łódzki Elit-Pol, importera wina, który przejął wyłączną licencję na markę w pierwszym kwartale ubiegłego roku i próbował przegonić z rynku innych graczy, co nawet częściowo mu się udało. Konkurencja musiała zmienić nazwy swoich trunków. Dlatego na półkach stoją butelki z napisami: Sofino, Solarra, Sophia Slavyantsi, Queen Sophia czy Sophia Sakar. Po unieważnieniu sytuacja pewnie się zmieni. Większość importerów znów wróci do nazwy Sophia.

Jednym z tych, którzy chcą powrócić do rynkowej gry pod właściwą marką Sophia, jest na przykład Atanas Baładjanow, Bułgar, szef firmy Boljar.

— Jeszcze nie mogę uwierzyć, że sprawa przybrała taki obrót. Choć z drugiej strony trudno było się spodziewać, że takie tuzy jak Domain Menada czy Ambra odpuszczą ten rynek Elit-Polowi — przyznaje Baładjanov.

I choć Włodzimierz Januszkiewicz, reprezentujący Elit-Pol przed Urzędem Patentowym, przyznaje, że firma zamierza się odwołać, to sam jest zaskoczony.

— Czekamy na oficjalne uzasadnienie z urzędu. Dziwi mnie, że zakwestionował on rejestrację ze względu na złą wiarę Vinimpeksu, który ubiegał się o nią lata temu i po którym Dimiyat ją przejął. Natomiast bułgarska izba powstała trzy lata temu, więc skąd może wiedzieć, czy Vinimpex miał złą wiarę, czy nie — zastanawia się Włodzimierz Januszkiewicz.

Walka o jakość

Równolegle do konfliktu o markę Sophia wśród firm importujących ją pod różnymi postaciami trwała cicha walka na oskarżenia o jakość produktu. Oficjalnie nikt nie chce wystąpić pod nazwiskiem, ale anonimowo nasi rozmówcy chętnie opowiadają o tym, jak konkurenci rozlewają wino w kraju, a przyklejają akcyzę, jakby było ono z Bułgarii, że przywożą Sophię nazywającą się Sophia Melnik, która jest biała — a powinna być czerwona, że jedna z firm wprowadziła Sophię do polskich hurtowni po cenie nieco ponad 3 złote za butelkę, czyli niższej niż koszty jej wyprodukowania.

Po takiej garści oskarżeń wydaje się, że nikt nie jest czysty, a gra toczy się z wiadomego powodu — bułgarskie wina, w tym większość Sophii, mają 45 proc. rynku w największym kraju Europy Środkowo-Wschodniej.

Jaka jest zatem prawda o jakości Sophii? Mówiąc wprost — różnie to bywa. Aby dostać w Bułgarii licencję na rozlewanie wina pod marką Sophia, wystarczy zapłacić kilkaset euro. Krajowa Izba Hodowców Winorośli i Producentów Win z Bułgarii chce jednak zaostrzyć kryteria, oprócz wpłaty trzeba będzie spełnić również wymogi jakościowe.

— Walczymy o jakość trunku przywożonego do Polski. Na rezultaty trzeba jednak nieco poczekać. Na razie polecam nasze wina — mówi z uśmiechem Witold Franczak z Domain Menady.

Atanas Baładjanow, szef firmy Boljar, sam kiedyś sprowadził niedobrą partię trunku. I teraz ma kłopoty.

— Odbiję się. A co niby z tym winem miałem zrobić, wprowadzić je całe do sklepów? Podchodzę do tego z pewną dozą patriotyzmu, bo jestem Bułgarem. Nie będę firmował miernoty — zapewnia Baładjanow.

Z kolei Waldemar Jarzmus, szef firmy BWS, powiedział nam, że z powodu niepewnej jakości trunku i zawirowań wokół marki — wycofał się w ogóle z jej importu.

— Teraz naszym głównym winem jest Varna — mówi Waldemar Jarzmus.

Sprzedaż właściwej Sophii i jej pochodnych w Polsce szacuje się na 15 milionów butelek rocznie. W 2005 roku do Polski, według danych GUS, przywieziono ponad 24 miliony butelek bułgarskiego wina. Po nim Polacy najbardziej lubią francuskie — import roczny wynosi prawie 7 milionów butelek.

Czy rynek wina znad Morza Czarnego jest jeszcze w Polsce rozwojowy? Wzrósł o 8 proc. w ubiegłym roku. Chodzą słuchy, że chce do nas wejść z Sophią bułgarski potentat winiarski Vladimir Distilers.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy