Wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej (RPP), uzasadniające jej decyzję o podwyższeniu stóp procentowych w sierpniu o 50 pb, czyli dwa razy więcej, niż się w większości spodziewano, wyraźnie wskazują, że była ona podyktowana projekcją inflacji banku centralnego, czyli danymi ogólnie jeszcze niedostępnymi. Nie wszyscy analitycy są jednak przekonani, że ten argument wystarczająco uzasadnia środową decyzję RPP.
„Rada przyznała, że to ‘wina’ projekcji inflacji. Decyzja była faktycznie zaskakująca, ale najwyraźniej powód był poważny. Uważam też, że to jeszcze nie koniec podwyżek – możemy się ich jeszcze spodziewać” – powiedział Piotr Kalisz, ekonomista banku PKO BP.
Projekcja inflacji Narodowego Banku Polskiego (NBP) zostanie przedstawiona we wtorek 31 sierpnia. Jednak w swoim komunikacie RPP zaznaczył już teraz, że przy niezmienionych stopach procentowych cel inflacyjny może być przestrzelony przez nią nie tylko w tym roku i przyszłym, ale nawet w 2006.
Zgodnie z projekcją, prawdopodobieństwo utrzymania się inflacji powyżej celu inflacyjnego (2,5%) w latach 2005 i 2006 jest wyższe, niż prawdopodobieństwo tego, że inflacja znajdzie się poniżej celu.
„Z 50-procentowym prawdopodobieństwem inflacja utrzyma się w przedziale 2,1%-5,4% w IV kw. 2005 r. i 1,1%-4,4% w IV kw. 2006 roku” – podała Rada w komunikacie po swoim sierpniowym posiedzeniu.
Mimo wszystko analitycy nie są do końca przekonani, czy ta skala podwyżki stóp procentowych jest usprawiedliwiona.
„Ostatnie dane makroekonomiczne były dość ‘miękkie’ i doprowadziły do tego, że część analityków w ogóle przestała wierzyć w podwyżkę w sierpniu. A tutaj taka niespodzianka. Rada zaskakuje nas już od trzech miesięcy swoim jastrzębim charakterem” – uważa Lars Christensen, ekonomista Danske Banku.
Lipcowa inflacja okazała się niższa od oczekiwań, również produkcja przemysłowa, choć wzrosła, była najsłabsza od wielu miesięcy.
Zdaniem Christensena, RPP przywiązuje większą wagę do udowadniania swojej niezależności, niż do efektywnej komunikacji z rynkami finansowymi.
„Zgadza się, że polityka pieniężna powinna be zacieśniana, ale nie widzę powodów uzasadniających dzisiejszą podwyżkę o 50 punktów bazowych” – uważa ekonomista Danske Banku. (ISB)
Karolina Słowikowska
ks/tom