Wyliczenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) pokazujące, że europejskie banki mogą zostać zmuszone do sporego ograniczenia zewnętrznych operacji i upłynnienia części aktywów, to zły sygnał dla rynków. Fundusz wyliczył, że instytucje finansowe tylko w tym roku mogą zostać zmuszone do pokrycia ponad 2 bln EUR, a w przypadku silnej recesji nawet 3,8 bln EUR niedoborów. Jeśli tak będzie, to mogą nas czekać spore zaburzenia na głównych walutach powiązanych z euro (wyjątkiem jest tu EUR/ CHF). Trudno bowiem ocenić to, jakie rzeczywiście będą przepływy generujące popyt na euro, a także jak zostaną przeprowadzone. W każdym razie kwestia sztucznego popytu na euro może pojawiać się coraz częściej.
Niepokojące są informacje o szybko rosnącym odsetku złych długów w hiszpańskich bankach. W marcu było to 8,2 proc. To blisko krytycznych poziomów z 1994 r. Niestety, ceny nieruchomości idą w dół, rośnie bezrobocie, a planowane przez rząd Mariano Rajoya oszczędności mogą w krótkim okresie pogłębić recesję, w którą wchodzi hiszpańska gospodarka. Innymi słowy, Hiszpanie może i jakimś cudem poradziliby sobie z deficytem, gdyby nie zła sytuacja tamtejszych banków. Prędzej czy później wsparcie finansowe dla tych instytucji okaże się konieczne — czy Europejski Bank Centralny przeprowadzi specjalny przetarg LTRO3 dla hiszpańskich bankrutów, czy też tę kwestię będzie musiał rozwiązać samodzielnie rząd? EBC na razie stoi z boku, a europejscy politycy głośno mówią, że pieniądze z funduszy ratunkowych (EFSF i ESM) nie mogą zostać użyte na ratowanie prywatnych instytucji. Z kolei MFW miał ostatnio inne problemy — jego szefowa Christine Lagarde usilnie przekonywała do konieczności finansowego wsparcia kwotą co najmniej 400 mld USD. Czy jednak rola, jaką MFW chce odegrać w europejskim kryzysie, będzie właściwa?
Ekonomiści ankietowani przez agencję Reuters odrzucają możliwość, że Hiszpania i Włochy zostaną zmuszone do sięgnięcia po zewnętrzną pomoc w najbliższych miesiącach. Na zasadzie paradoksu to dobra informacja dla spekulantów liczących na duże zyski. W piątek po południu rentowności 10-letnich hiszpańskich obligacji sięgały 6 proc. Analitycy Moody’s zaznaczają, że już przy obecnych poziomach hiszpański rząd może mieć pewne trudności z obsługą długu w dłuższej perspektywie czasowej.
Najważniejszym wydarzeniem tego tygodnia będzie posiedzenie amerykańskiego Fedu, zwłaszcza że zakończy je długa konferencja prasowa Bena Bernankego w środę. Nadzieje, że członkowie banku centralnego zreflektują się po ostatnich słabszych danych makroekonomicznych z USA i wrócą do dyskusji na temat tzw. QE3 (czyli dodruku dolara), mogą być jednak złudne. Może to stworzyć pretekst do umocnienia się dolara w drugiej połowie tygodnia.