Gdańskie LPP zainteresowało się producentem koszul. Fabryki raczej nie kupi, ale markę... czemu nie.
Przedstawiciele LPP, zajmującego się projektowaniem i sprzedażą odzieży głównie pod marką Reserved, odwiedzili Wólczankę, łódzkiego producenta koszul. Z naszych informacji wynika, że spółki prowadzą negocjacje w sprawie wspólnych interesów, a także powiązań kapitałowych. LPP na razie jednak zaprzecza, jakoby miało plan zainwestowania w Wólczankę.
Fabryka niepotrzebna
— Nie zamierzamy kupować żadnej fabryki — ani w Polsce, ani w Chinach. To nas nie interesuje. Skupiamy się na projektowaniu odzieży, zlecaniu jej szycia i organizowaniu sieci sprzedaży. Nie potrzebujemy zakładów produkcyjnych — mówi stanowczo Dariusz Pachla, wiceprezes ds. kontaktów z inwestorami gdańskiego producenta odzieży.
Analitycy mają jednak mieszane uczucia.
— Można się dopatrzyć pewnych korzyści dla LPP przy przejęciu Wólczanki, ale z drugiej strony gdańska firma zaczyna właśnie wprowadzać na rynek nową markę Cropp. Nie wiem, czy robienie tych dwóch rzeczy naraz to nie za dużo — tłumaczy Krzysztof Socha, analityk Domu Maklerskiego BZ WBK.
Odrobina prestiżu
Według analityka, kupowanie całej Wólczanki, która nadal znajduje się w nie najlepszej kondycji finansowej, to spore ryzyko. Co innego prawa do marki. Koszule Wólczanki to produkt z wyższej półki niż odzież LPP.
— Przejęcie marki byłoby więc dla LPP okazją do wejścia na nowe, bardziej prestiżowe obszary rynku. To może być tańsze rozwiązanie niż budowanie wizerunku od podstaw — uważa Krzysztof Socha.
Jego zdaniem, nie można też wykluczyć, że jak nadarzyła się okazja, to LPP postanowiło zbadać Wólczankę. To dobry sposób, aby podpatrzeć, co sprzedaje się na rynku, a potem przygotować własny asortyment.