UZP tłumaczy się z porażki

opublikowano: 17-05-2013, 00:00

Dwa resorty, urząd antymonopolowy i rządowi prawnicy nie pozwolili na reformę wadiów — twierdzi urząd.

Urząd Zamówień Publicznych (UZP) w piśmie do „PB” tłumaczy zniknięcie z projektu ustawy przepisów eliminujących możliwość zabierania wadiów firmom startującym w przetargach. Urząd kierowany przez Jacka Sadowego zapewnia, że chciał dobrze, lecz został zmuszony do rezygnacji z reformy wadiów. Powód? Opór kilku instytucji rządowych.

— Przepisy dotyczące zatrzymywania wadiów na skutek nieuzupełnienia dokumentów są barierą w dostępie do zamówień publicznych i dlatego zaproponowaliśmy zmiany. Jednak do naszej propozycji zgłoszone zostały uwagi przez UOKiK, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej oraz Rządowe Centrum Legislacji. Resorty te wskazywały, że wadium stanowi swego rodzaju zabezpieczenie przed niedozwolonymi porozumieniami, a eliminacja ich zatrzymywania niewątpliwie wpłynie na zwiększenie ryzyka i częstotliwości występowania zmów między oferentami w przetargach publicznych — wyjaśnia Anita Wichniak- Olczak, rzeczniczka UZP. Oponenci zarzucili też UZP, że niedostatecznie uzasadnił konieczność reformy. Słabością projektu był brak danychpokazujących, jak częste są przypadki „niesłusznego” zabierania wadium z powodu nieuzupełnienia dokumentów.

— Resorty wskazały też, że składanie ofert wyłącznie w celu zapoznania się z ofertami konkurentów, a następnie wycofywanie się bez konsekwencji z postępowania, jest najczęściej stosowanym mechanizmem przy zmowach przetargowych — dodaje rzeczniczka UZP. Biznes od kilku lat apeluje o skasowanie przepadku wadiów, z czego zamawiający uczynili sobie źródło pokaźnych dochodów. Firmy skarżą się, że z powodu drobnych uchybień formalnych zabierane im są duże pieniądze. W większych przetargach wadia wynoszą nawet miliony złotych. Wadia tracą wykonawcy, którzy nie uzupełnią dokumentacji — nawet gdy ich oferty zajmą dalsze miejsca w przetargu.

— Zatrzymywanie wadiów wykonawcom na skutek nawet mało znaczących uchybień proceduralnych szkodzi przede wszystkim małym i średnim firmom. Wykonawcy nie powinni tracić dużych pieniędzy tylko dlatego, że nie dostarczą na czas brakujących dokumentów lub gdy zamawiający uzna, że uzupełniona dokumentacja jest niewystarczająca. Nawet Sąd Najwyższy uznał, że interpretowanie przepisu w sposób pozwalający na zatrzymywanie wadium w każdej sytuacji stwarza pole do nadużyć ze strony zamawiających — podkreśla Marek Kowalski, członek rady głównej Konfederacji Lewiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane