Używaj dzieła zgodnie z prawem

Albert Stawiszyński
opublikowano: 30-03-2006, 00:00

Nienamacalne rzeczy, jak choćby rysunek obrazujący logo firmy, stają się łupem złodziei. Są metody, aby się przed tym chronić.

Danowi Brownowi, autorowi powieści „Kod Leonarda da Vinci”, zarzucono plagiat. Kilka tygodni temu pisarz stawił się jako świadek przed londyńskim sądem, gdzie rozpoczął się proces wytoczony przez dwóch naukowców wydawnictwu Random House, które opublikowało powieść Browna. Zarzucili autorowi „Kodu”, że dopuścił się plagiatu ich książki „Święty Graal. Święta krew” i tym samym naruszył ich prawa autorskie.

Problemów na styku praw autorskich i biznesu można szukać na każdym rogu ulicy. Co więc powinni wiedzieć przedsiębiorcy, aby się przed nimi ustrzec?

Prawa majątkowe i osobiste

Prawa autorskie do utworu dzielą się na majątkowe i osobiste. Pierwsze przyznają twórcy wyłączność na korzystanie z utworu i rozporządzanie prawami do niego. Za korzystanie z utworu przez osoby trzecie przysługuje twórcy wynagrodzenie.

— Prawa autorskie majątkowe można w całości lub w części przenosić na inne podmioty w drodze umowy licencyjnej. Powinno się ją sporządzić w formie pisemnej i wyraźnie określić tak zwane pola eksploatacji, czyli zakres prawa, jaki podlega przeniesieniu — tłumaczy Rafał Poznalski, radca prawny w kancelarii Storczyk & Mikulski.

Autorskie prawa majątkowe wygasają z reguły po 70 latach od śmierci twórcy. Jeśli przedsiębiorca w swoim sklepie odtwarza publicznie płytę CD z mazurkami Fryderyka Chopina, to nie musi za to płacić spadkobiercom kompozytora. Ale już za te utwory producenci i wydawcy płyt muszą wnieść opłatę (od 5 do 8 proc. wpływów brutto ze sprzedaży) na rzecz Funduszu Promocji Twórczości.

Drugie z praw autorskich chroni więź twórcy z utworem.

— Wynika stąd prawo twórcy do wskazywania go jako autora utworu. Osobiste prawa autorskie mają charakter praw nieograniczonych w czasie. Nie podlegają zrzeczeniu się ani nie mogą być przedmiotem obrotu — wyjaśnia Rafał Poznalski.

Zwróć korzyść

Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych inaczej reguluje ochronę praw majątkowych oraz osobistych. I tak, twórca (lub jego następca prawny) może żądać od osoby, która naruszyła jego prawa majątkowe zaniechania naruszenia, czy wydania uzyskanych w ten sposób korzyści. Przykładowo więc, przedsiębiorca, dysponujący prawami majątkowymi do znanego filmu, ma prawo wystąpić z roszczeniem o wydanie uzyskanych korzyści od osoby sprzedającej piracką wersję.

— W praktyce prawdziwych problemów przysparza prawidłowe określenie wielkości tak uzyskanych korzyści. Dlatego w większości wypadków poszkodowany występuje z alternatywnym roszczeniem o zapłatę wynagrodzenia w wysokości podwójnej lub potrójnej, zależnie od tego, czy sprawcy można przypisać winę — mówi Dorota Bryndal, radca prawny z kancelarii Gessel.

Pomocną wskazówkę w ustalaniu tego wynagrodzenia dał jeden z wyroków Sądu Najwyższego. Według niego wynosi ono tyle, ile otrzymałby autor, gdyby osoba, która naruszyła jego prawa majątkowe, zawarła z nim umowę o korzystanie z utworu.

Przeproś

Z kolei za naruszenie autorskich praw osobistych należy uznać m.in. podszywanie się pod autorstwo tekstu czy pominięcie faktu współautorstwa szaty graficznej strony www. Wtedy ochrona prawna wygląda następująco: twórca, którego autorskie prawa osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, ma prawo żądać zaniechania takiego postępowania oraz usunięcia jego skutków przez, na przykład, opublikowanie przeprosin w prasie.

— Jeżeli jednak do naruszenia doszło na skutek bezprawnego wytworzenia egzemplarzy utworu, to usunięciem skutków naruszenia będzie ich zniszczenie. W praktyce więc wiele zależy od okoliczności, rozmiaru i skutków nielegalnego korzystania z praw autorskich — twierdzi Dorota Bryndal.

Dodatkowo, jeżeli naruszenie było zawinione (np. sprawca umyślnie lub przez niedbalstwo łamał czyjeś prawa osobiste), to sąd może przyznać twórcy zadośćuczynienie pieniężne za krzywdę. Ponadto poszkodowany ma prawo żądać również odszkodowania na podstawie art. 24 par. 2 kodeksu cywilnego.

Okiem przedsiębiorcy

Wynagrodzenie się należy

Od lat prawa autorskie są często łamane przez choćby sprzedaż pirackich płyt i publiczne odtwarzanie muzyki. Ludzie nie rozumieją, że piosenki są jak każdy inny produkt — ktoś je zrobił i trzeba za nie zapłacić. Niektórym nadal trudno się do tego przyzwyczaić. Dlatego w pubie nikt się nie zastanawia, że piosenki, które umilają czas, zostały przez kogoś stworzone, a twórcom i producentom należy się za nie wynagrodzenie.

Bogdan Tyc, właściciel Box Music

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu