Van Gogh zapewni nabywcy sielską śmierć

Widziałem w tym żniwiarzu śmierć i nie było w niej nic smutnego — opowiadała o obrazie wartym ponad 30 mln USD niebieskawa twarz bez ucha

Słoneczniki, krzywy pokoik czy ucięte ucho? Trudno stwierdzić, z czym stereotypowy rodak skojarzyłby najprędzej twórczość van Gogha, ale w tym miesiącu do zasłyszanych wiadomości dołączyła cena sprzedaży na poziomie 30,9 mln USD (114,5 mln zł). Mierzący dwadzieścia parę centymetrów szerokości obraz kosiarza został wylicytowany na wtorkowej aukcji w Londynie, ale wydaje się, że nawet Kowalski może wiedzieć, jak dokładnie van Gogh się czuł w czasie jego powstania: czy połknął w depresji trochę farb, cieszył się kolorystyką zbóż, a może podczas spaceru kopnął kogoś w brzuch.

JUST-IN-TIME:
Zobacz więcej

JUST-IN-TIME:

Wylicytowany za równowartość 114,5 mln zł „Żniwiarz” Vincenta van Gogha powstał w 1889 r. Pod koniec 1888 r. malarz okaleczył sobie ucho po kłótni z Paulem Gauguinem, a w 1890 r. zmarł po postrzeleniu się. [FOT. ARC]

Na rynku sztuki nie ma drugiego autora, którego ostatnie lata życia układają się w dramatycznie romantyczną legendę z taką pasją. Inwestując w jakiekolwiek dzieła, nie wypada nie znać chociaż strzępka tej historii, jednak doszukiwanie się mocnych związków z polskim rynkiem i portfelem aktywów Kowalskiego dowodziłoby z pewnością obłędu.

Śmierć po południu

Zaślepiony kalkulacją zysku spekulant mógłby gruboskórnie zauważyć, że malujący posępnego kosiarza znał się na rzeczy. Vincent van Gogh nieraz próbował przecież odebrać sobie życie, połykając własne farby czy wypijając naftę do lamp, którą podkradał personelowi psychiatrycznego szpitala — tego samego, w którym namalował rozświetlonego żniwiarza, wylicytowanego podczas ostatniej aukcji. Rozmyta sylwetka w palącym słońcu, która jak diabeł wdziera się w zboże, aż doczeka końca tego znoju — opisywał kompozycję van Gogh, nadając koszonej pszenicy charakter kończących się istnień.

Nie było w tej śmierci nic smutnego — dodał — następuje w słońcu środka dnia, oblewającym wszystko blaskiem czystego złota. Jeśli spekulant miałby jeszcze wątpliwości, co decyduje o rekordowych stawkach za to malarstwo, w tym momencie do inwestycyjnego popytu powinien dołączyć zapotrzebowanie na dzieła wybitnie rozegrane kolorystycznie.

Żniwiarz odwrócony do widza plecami w całości ma barwy ciętego zboża — chłodne, ale też słoneczne żółcienie, od kapelusza po odsłonięte kostki — oprócz rękawów podporządkowanych zamaszystym ruchom kosy, w które wdarł się nasycony błękit nieba. Zachowując najwyższy stopień gorliwości, krytycy mówią o pewnym transcendentnym moście, jednak podstawowa czynność, od której należy zacząć, to sprawdzenie, jaki most wystaje z samego tytułu obrazu.

Dwubiegunowy rynek

Le moissonneur (d’après Millet), a więc rzeczywiście kosiarz, ale jakby za Jeanem-Franćois Milletem, malarzem starszym, uwielbianym przez van Gogha. Szpital psychiatryczny w St. Remy znajdował się w poklasztornych budowlach zatopionych w krajobrazie pszenicznych pól, oliwkowych plantacji i winnic — owszem, było malarsko, ale trochę zbyt odludnie, dlatego malarz musiał się uciekać do adaptowania postaci z obrazów, które posiadał. Kojarząc chociaż przez mgłę ciężki od etosu pracy i ziemistych brązów dorobek Milleta, od razu można jednak stwierdzić, że nie wykonał kopii.

Jak podaje katalog Christie’s, w 1852 r. francuski realista wyrysował serię dziesięciu przedstawień chłopów podczas różnych zajęć związanych ze żniwami — van Gogh namalował każde jedno, przy czym siedem z nich wystawia muzeum w Amsterdamie, a wylicytowany „Żniwiarz” jest jednym z trzech obrazów z kolekcji prywatnych.

Według danych Artprice, już raz pojawił się na aukcji w 1995 r., ale ogólny poziom ówczesnych wydatków na rynku sztuki zagwarantował mu wartość poniżej 4 mln USD. Estymacja z 27 czerwca tego roku dochodziła już do 21 mln USD (77,8 mln zł) — a uniwersalna reguła, że historia wystawowa wpływa na cenę, nie mogła nie zadziałać, skoro obraz wystawiało muzeum Orsay.

Turyści odwracali się plecami do pleców żniwiarza, robiąc zdjęcia, a gorliwi czytelnicy wszystkich zapisków o psychicznej kondycji autora przystawiali nosy w poszukiwaniu kolejnej okupionej wysiłkiem teorii. W ubiegłym roku komentowano na przykład zapał naukowców z Chicago, którzy dowiedli wysokiej korelacji między przygnębieniem autora a przygaszeniem kolorystyki malowanej w różnych wersjach „Sypialni”, znanej większości jako krzywy pokoik. Udowodnili, że nawet rynek prac van Gogha cierpi na jakąś dwubiegunowość — im głębsza była depresja malarza, tym trudniejsza do pohamowania jest obecnie mania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Van Gogh zapewni nabywcy sielską śmierć