Varisella poszuka złota w Zimbabwe

opublikowano: 01-04-2014, 00:00

Próbując wrócić do wielkiego biznesu, inwestor wraz z partnerami z Londynu i Cape Town integruje się z afrykańską elitą. Liczy na megazyski

Pani Joice Mujuru była przygotowana na przyjazd gości z daleka. W sobotni wieczór w swoim wygodnym domu podjęła ich własnoręcznie upichconym obiadem. O interesach najlepiej rozmawia się bowiem z pełnym żołądkiem, a gospodyni to w końcu wiceprezydent Zimbabwe, typowana na następcę 90-letniego Roberta Mugabe. Goście zaś to głównie postaci, które w Afryce inwestują od lat poważne kwoty. Są więc m.in. Rob Hersov, którego familia z RPA prowadzi interesy na kontynencie od wieku, oraz Preston Haskell, dziedzic wartej miliardy dolarów fortuny zbudowanej na nieruchomościach w USA, inwestujący w kopalnie minerałów w Afryce. Spotkanie w przytulnej willi uświetniają szachowy arcymistrz Garri Kasparow i ekonomista Nouriel Roubini. U boku wiceprezydent kraju jest i Polak, choć o niepolsko brzmiącym nazwisku.

SOCJETA: Ryszard Varisella, znany z towarzyskich talentów, twierdzi, że w Afryce szybko znalazł wspólny język z notablami i nabrał jeszcze większej ochoty
 do ryzykowania tam własnym majątkiem. Na zdjęciu towarzyszą mu (od lewej): Garri Kasparow, Tony Elumelu, nigeryjski miliarder, i Rob Hersov, afrykaner,
 którego rodzina od wieku inwestuje na Czarnym Lądzie. [FOT. ARC]
SOCJETA: Ryszard Varisella, znany z towarzyskich talentów, twierdzi, że w Afryce szybko znalazł wspólny język z notablami i nabrał jeszcze większej ochoty do ryzykowania tam własnym majątkiem. Na zdjęciu towarzyszą mu (od lewej): Garri Kasparow, Tony Elumelu, nigeryjski miliarder, i Rob Hersov, afrykaner, którego rodzina od wieku inwestuje na Czarnym Lądzie. [FOT. ARC]
None
None

— Bez wsparcia ludzi, którzy na Afryce zjedli zęby, w ogóle nie zabierałbym się do tematu. Podczas mojej niedawnej podróży po kontynencie potwierdziłem na miejscu plany inwestycji w konkretne projekty, gdzie możliwe zyski są nieprzeciętnie duże. Jest oczywiście także ryzyko. Dlatego spotkałem się z najważniejszymi przedstawicielami krajów, w których chcę inwestować — mówi Ryszard Varisella.

Barclays w Harare

Rok temu inwestor z bogatą przeszłością, przez wielu odsyłany na biznesową emeryturę, zapowiadał dwie rzeczy. Po pierwsze, że odzyska władzę nad Piwnicą Świdnicką, atrakcyjnym lokalem we Wrocławiu. Po dru gie, że wreszcie zacznie inwestować wydobycieminerałów i cennych metali, tym razem w Afryce. O Piwnicy cicho, ale druga zapowiedź zaczyna się materializować, i to w stylu Variselli — na poziomie socjety, a nie banków i giełdy.

Zamiast debatować w Warszawie o szansach Polaków na Czarnym Lądzie, inwestor został jednym z pierwszych członków londyńskiego klubu Invest Africa, na czele którego stoją Rob Hersov i Bob Diamond. Były szef Barclays Banku w wehikule inwestycyjnym Atlas Mara Co-Nvest zebrał już niemal 0,5 mld USD na projekty w Afryce.

— Dzięki ich wsparciu miałem dostęp do szefów kilku afrykańskich państw i czołówki afrykańskiego biznesu. Na własne oczy i uszy zobaczyłem, w czym rzecz. To będą największe projekty mojego życia — bo Afryka jest największym projektem rozwojowym w historii ludzkiej cywilizacji. Właśnie teraz — uważa Ryszard Varisella.

Dogonić Dangote’a

„Pomimo wielu problemów, Afryka rośnie” — twittował z wyprawy Nouriel Roubini.

— Afryka przekroczyła break even, ma już ogromną własną dynamikę. Jeśli my w ten proces biznesowy nie wejdziemy, oni sami go zrealizują. Tak jak Aliko Dangote, który — nie oglądając się na Zachód — buduje za kilka miliardów dolarów rafinerię w rodzinnej Nigerii — dodaje Ryszard Varisella, pokazując zdjęcia ze swojego spotkania z Dangote i Tonym Elumelu, kolejnym nigeryjskim miliarderem.

Dangote, najbogatszy Afrykanin, z majątkiem wycenianym na 25 mld USD, niemal zmonopolizował niektóre sektory przemysłu na Czarnym Lądzie. M.in. dlatego Ryszard Varisella nie zamierza lokować inwestycji w Nigerii.

— Tam już są wszyscy wielcy, już niewiele jest do zdobycia — ocenia inwestor. Wraz z kilkoma partnerami, głównie biznesmenami z RPA o brytyjskich korzeniach, ma na oku dwa projekty w sąsiednich krajach. Jeden, bliski uruchomienia, to kopalnia złota w Zimbabwe, wymagająca dofinansowania na poziomie 300 mln USD.

— Będę tam mniejszościowym udziałowcem, trwa due diligence — także w kontekście prawa międzynarodowego. Prezydent Joice Mujuru sprawia wrażenie przewidywalnej osoby. W Zimbabwe wspiera mnie m.in. Glynn Cohen, mający tamtejsze obywatelstwo i prowadzący tam kilka projektów wydobywczych — mówi Ryszard Varisella.

Dreszczyk w Kongo

I nic to, że biały człowiek z pieniędzmi po Afryce subsaharyjskiej powinien poruszać się tylko w wojskowej asyście, a niestabilność polityczna eskaluje ryzyko inwestycji do poziomu niespotykanego nigdzie indziej. Varisella potencjał projektów realizowanych na tym kontynencie porównuje z trampoliną: odbijasz się ze 100 milionów, a sięgasz po miliard. Jednym z kół zamachowych takiej arytmetyki może być projekt, za którym lobbuje m.in. Larry Lipschitz, współtwórca afrykańskiego logistycznego giganta Super Group o przychodach na poziomie 1 mld USD rocznie. Wsparcia może też udzielić bostońskifundusz Finepoint Capital, według „Wall Street Journal”, dysponujący 2 mld USD. Przedstawiciel Finepoint był też na afrykańskim tournée. — Mowa o pomyśle na sieć transportową obejmującą cztery kraje, m.in. Kongo. Linia kolejowa i port budowane będą po to, by wreszcie dobrać się do sedna surowców w głębi lądu. Tu już mowa o poziomie kilkunastu miliardów dolarów — przyznaje Ryszard Varisella. Takie śmiałe plany są wyzwaniem także natury politycznej. Jednak według Aliko Dangote, lokalni dygnitarze coraz lepiej rozumieją, że muszą z biznesem, także białym, ułożyć się w cywilizowany sposób. Choć pewien dreszczyk emocji, ponadnormatywne ryzyko, echo „Jądra ciemności” zawsze będą w takich relacjach obecne. W końcu madame Mujuru (pseudonim z partyzantki — „Rozlana Krew”) przyjęła zagranicznych gości w domu zabranym białym farmerom.

 

Rada na wagę złota
Może socjeta Londynu, mogą też polscy krezusi. W marcu z inicjatywy Jana Kulczyka zawiązała się Rada Polskich Inwestorów w Afryce. Kulczyk inwestuje w wydobycie ropy w Nigerii i zachęca do wspierania biało-czerwonych inwestycji na Czarnym Lądzie. W radzie zasiadają m.in. obecni na tamtym kontynencie Jerzy Starak, właściciel Polpharmy, Roman Karkosik, kontrolujący Krezusa, Adam Góral z Asseco i Karol Zarajczyk z Ursusa.

 

Człowiek o wielu życiach
Czego to w życiu 57-letni dziś Ryszard Varisella nie robił? Wuj był znanym kierowcą rajdowym, ojciec obrotnym badylarzem. Nastoletni Varisella junior, z korzeniami w arystokracji Piemontu, zaczął szyć dżinsy, potem wyjechał do RFN i porządkował Niemcom ogrody. Firmę sprzedał i zajął się handlem sztuką, przez co wylądował w Nowym Jorku u boku Andy’ego Warhola. Wrócił do Polski w latach 90., szybko nawiązując kontakty ze śmietanką biznesu i polityki. Trafił na listy najbogatszych Polaków „Wprost”, a 300 koni uczyniło z niego króla Służewca. Zainwestował w upadające browary Warka oraz Piast, by po kilku latach sprzedać je z sowitym zyskiem, zacząć bujne życie między Londynem, Monako a Warszawą i… zniknąć z biznesowego pejzażu. Zniknąć i powrócić z przytupem.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane