Virgin, czyli taki nowy Play

Nowe otwarcie wirtualnego operatora będzie miksem technologii i marketingu. Do 2017 r. ma nabrać odpowiedniej masy, by zacząć zarabiać

Grażyna Piotrowska-Oliwa siada na tarasie mokotowskiej willi i otwiera puszkę napoju kofeinowego zero z napisem „Mała”. Kilka tygodni po tym, jak była menedżerka m.in. w PGNiG, Orlenie i PTK Centertel objęła prezesurę w polskim oddziale Virgin Mobile, zrobiła się tam jakby nieco luźniejsza atmosfera. Spółka stajni miliardera Richarda Bransona wyniosła się z biurowców na Służewcu Przemysłowym, przestawiła się na tory pobudzania kreatywności, ale nie zapomina o księgowości.

POKAZAĆ PAZUR:
Zobacz więcej

POKAZAĆ PAZUR:

Zdaniem Grażyny Piotrowskiej-Oliwy, polski Virgin Mobile ma jeszcze sporo do pokazania: zarówno w sferze marketingu, jak i technologii. Grzegorz Kawecki

— Wciąż arkusze Excela są bardzo ważne. Wytyczyliśmy sobie ambitne cele biznesowe — mówi Grażyna Piotrowska-Oliwa.

Bo Virgin nad Wisłą to głównie lista wyzwań, z którymi nie poradziło sobie już wielu operatorów wirtualnych (tzw. MVNO). Virgin to w branży wciąż mała spółka, choć właśnie zasysająca kolejne miliony z inwestycyjnej kofeiny m.in. od EBOR i Banku Światowego.

Ciężki jak Play

— Rentowność? To jest plan na początek 2017 r. Dajemy sobie półtora roku na nabranie masy. Dobry produkt już mamy — uważa prezes Virgin.

Dobry produkt to prosta oferta, bez gwiazdek, limitów, ukrytych opłat. Trwająca właśnie letnia promocja na internet mobilny napędza szerszy strumień nowych użytkowników brytyjskiej telefonii. Jeszcze niedawno było to 600 nowych osób dziennie, od czerwca jest to już nawet 1,1 tys. Sieć, jak większość MNVO, niechętnie dzieli się statystykami, jednak „PB” udało się ustalić, że obecnie w użyciu jest 175 tys. aktywnych kart Virgin Mobile. Bariera 200 tys. pęknie w sierpniu, jednak do celu 1 mln kart na koniec 2016 r. (wyznaczonego niegdyś przez Alana Gowa, szefa Virgin Mobile w regionie CEE), jeszcze daleko.

— Upatrujemy szansę w poszerzeniu grupy docelowej o ludzi aspirujących i w dobrym marketingu niekoniecznie w telewizji. Spójrzmy na rynek dużych operatorów. Już nie jest tak, że Play jest aspirujący. Play już dołącza do wielkiej trójki i staje się telekomunikacyjnym molochem ze wszystkim tego konsekwencjami — ocenia Grażyna Piotrowska- -Oliwa.

Wilczek z wędką

Szefowa Virgin nie mówi tego wprost, ale ta myśl przebija między słowami: Virgin ma ambicję stać się drugim Playem w koncepcji marki. Także dlatego wysyła ekipę kitesurferów do Chałup, tradycyjnie przecież obklejonych przez Playa. Więcej: do ekipy nowej prezes dołączyli spece z Orange — Krzysztof Kołaczkowski (dyrektor IT) oraz Piotr Suchodolski, spec od marketingu. Obaj mają co robić. W badaniach marketingowych spontaniczna znajomość marki jest na poziomie ledwie kilku procent. Technologicznie Virgin wciąż jest na łasce Playa, który hostuje usługi brytyjskiego MVNO.

— Do połowy przyszłego roku powinna ruszyć nasza własna platforma technologiczna, jakiej nie ma nikt z operatorów w Polsce. Będzie pozwalała użytkownikom Virgin na pełne zarządzanie usługami i ma być magnesem dla kolejnych abonentów — twierdzi Piotrowska-Oliwa. Gdy platforma, której budżet opiewa na znacznie powyżej 10 mln zł, będzie już gotowa, Virgin zacznie łowić właśnie klientów abonamentowych. Skąd przyjdą? Nie jest tajemnicą, że wobec kłopotów i zamieszania w T-Mobile inni operatorzy rozpoczęli czas wzmożonych łowów. Virgin ma być w tej sytuacji „młodym wilczkiem”, zażarcie wyrywającym swój kąsek z kłapiących paszczy liderów.

OKIEM ANALITYKA
Wilczek z wabikiem, ale bez wachlarza

KONRAD KSIĘŻOPOLSKI, analityk Espirito Santo Investment Bank

Platformy obsługi klienta dużych telekomów są różnej jakości, na pewno mogłyby być lepsze. Czy tu Virgin może mieć mocny wabik na klientów? To dla użytkowników raczej dodatek, a nie ostateczny argument za lub przeciw. Choć jako element kampanii marketingowej ma sens. Sam Play jest już duży, ale wciąż utrzymuje dobre, agresywne tempo komunikacji reklamowej. Próba uszczknięcia swojego kąska od dużych też nie będzie łatwa, bo ci operatorzy mają łączone oferty i szeroki wachlarz usług. Virgin nie ma takich możliwości, nie ma tu przewagi konkurencyjnej. Walka cenowa? Stawki na rynku są już spłaszczone niemal do minimum.

OKIEM ANALITYKA
Wilczek z wabikiem, ale bez wachlarza

KONRAD KSIĘŻOPOLSKI, analityk Espirito Santo Investment Bank

Platformy obsługi klienta dużych telekomów są różnej jakości, na pewno mogłyby być lepsze. Czy tu Virgin może mieć mocny wabik na klientów? To dla użytkowników raczej dodatek, a nie ostateczny argument za lub przeciw. Choć jako element kampanii marketingowej ma sens. Sam Play jest już duży, ale wciąż utrzymuje dobre, agresywne tempo komunikacji reklamowej. Próba uszczknięcia swojego kąska od dużych też nie będzie łatwa, bo ci operatorzy mają łączone oferty i szeroki wachlarz usług. Virgin nie ma takich możliwości, nie ma tu przewagi konkurencyjnej. Walka cenowa? Stawki na rynku są już spłaszczone niemal do minimum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Virgin, czyli taki nowy Play