Vistula ma chrapkę na 35 sklepów

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2004-12-06 00:00

Producent odzieży nie narzeka na brak gotówki. W pierwszej kolejności przeznaczy ją na własne sklepy. Może zostanie też coś na dywidendę.

Dywersyfikacja oferty produktowej pozwoliła Vistuli uniezależnić się od bieżących warunków pogodowych. Kiedy inne firmy odzieżowe redukują tegoroczne prognozy, krakowska spółka ma się coraz lepiej.

— Jeśli z powodu aury gorzej idzie sprzedaż okryć wierzchnich, nadrabiamy koszulami — mówi Michał Wójcik, prezes Vistuli.

Jesień jak wiosna

Listopad nie należał może do szczególnie udanych miesięcy, ale nie ma co na niego narzekać.

— Decydujący dla całorocznych wyników będzie jednak grudzień. To najważniejszy okres w branży — dodaje Michał Wójcik.

Zdaniem prezesa, ze wstępnych szacunków wynika, że czwarty kwartał powinien być podobny do drugiego. W okresie kwiecień-czerwiec grupa Vistuli wykazała 3,2 mln zł zysku brutto i (dzięki kwestiom podatkowym) 4,1 mln zł zysku netto. Jeśli ten wynik zostanie powtórzony, zysk Vistuli w całym 2004 r. wyniesie około 20 mln zł. W ubiegłym roku firma miała około 5,5 mln zł straty. Co Vistula ma zamiar zrobić z tak pokaźną gotówką?

Sklepy razy dwa

— W pierwszej kolejności zarobione pieniądze chcemy przez- naczyć na budowę sieci sklepów firmowych — deklaruje Michał Wójcik.

W tym tygodniu spółka otworzyła kolejną placówkę, a do końca roku chce ich mieć już 35. Prezes twierdzi, że na rynku jest miejsce na następne sklepy pod szyldem Vistuli. Zapewnia, że są już kolejne lokalizacje. Plan mówi o otwarciu 30-35 nowych sklepów.

— Przepływy finansowe w spółce są na tyle korzystne, że sieć możemy budować ze środków własnych — deklaruje prezes.

Jest szansa, że coś zostanie. Nadwyżki mogą zostać przeznaczone na dywidendę, ale zarząd ma też kilka pomysłów na alternatywne względem dywidendy inwestycje.