Vivendi wytacza armaty za oceanem

Marcin Goralewski
opublikowano: 2006-10-25 00:00

Walka o udziały PTC przeniosła się do USA. Vivendi domaga się zwrotu PTC lub gigantycznego odszkodowania.

Polska, Szwajcaria, Niemcy, Wielka Brytania — w tych krajach toczą się sądowe przepychanki wokół 48 proc. udziałów Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC). Vivendi uznało, że to za mało i skierowało pozew do sądu federalnego w Stanach Zjednoczonych. Żąda zwrotu papierów lub pieniędzy.

— Straty sięgają 2,5 mld USD, a zgodnie z prawem możemy żądać nawet trzykrotności tej sumy —mówi Jean-Bernard Levy, przewodniczący zarządu Vivendi.

Vivendi twierdzi, że T-Mobile i Elektrim „należący do Pana Zygmunta Solorza”, nielegalnie zawłaszczyły papiery PTC.

— Vivendi prosi sąd o prostą decyzję: oddajcie nam nasze pieniądze bądź nasze udziały w PTC. Uczciwość i sprawiedliwość muszą zwyciężyć — dodaje Jean-Bernard Levy.

Francuzi twierdzą, że mają dowody mówiące, iż zmowa została zawarta w USA. To pozwala na wytoczenie procesu.

Kilka lat temu Elektrim wniósł aktywa telekomunikacyjne do spółki Elektrim Telekomunikacja (ET), której pakiet kontrolny później przejęło Vivendi. Trybunał arbitrażowy orzekł jednak, że transfer był nieważny, więc Elektrim przejął papiery, dodając, że Francuzi wiedzieli o ryzyku prawnym. Zdaniem trybunału, polska spółka nie odzyskała jednak PTC w wyznaczonym czasie, więc naruszono umowę wspólników. Dzięki tej decyzji Deutsche Telekom (DT) może skorzystać (i właśnie korzysta) z opcji zakupu udziałów. W sądzie leży wniosek o złożenie depozytu pieniężnego (2,45 mld zł) za akcje. ET cały czas argumentuje, że trybunał arbitrażowy orzekł, iż nie posiada jurysdykcji nad spółką, więc wyrok nie dotyczy jego praw do PTC.

— Nie mogę komentować złożonego pozwu, gdyż nie znam jego treści. Wiem jednak, że to Vivendi lekceważy, deformuje i ignoruje prawomocne wyroki sądów — mówi Ewa Bojar z Elektrimu.

Rzecznik DT określił w rozmowie z agencją Reuters zarzuty Vivendi jako „absurdalne”.

W piątek odbędzie się kolejna rozprawa upadłościowa Elektrimu. Sąd jeszcze nie przyjął depozytu, dzięki któremu spółka miała spłacić wierzycieli. Wojna — teraz już globalna — trwa.