Audi pokazało SUV-a, który jest potężny, nasiąknięty luksusem, ale mało użytkowy. Volkswagen pochwalił się mikrobusem łączącym przeszłość z przyszłością. Lexus przywiózł kolejną generację pięciometrowego kolosa dla menedżerów wyższego szczebla, natomiast Ford zapowiedział wskrzeszenie legendy. Miotane przez kryzys ostatnich lat Detroit dostało nową dawkę mocy. Po kilku dniach pokazów dla prasy i przedstawicieli branży targi motoryzacyjne w Detroit otwarte zostaną dla szerokiej publiczności. Fani czterech kółek będą mogli zobaczyć to, o czym pisał ostatnio cały motoryzacyjny świat. A działo się sporo, bo producenci są w dobrej formie.
Audi przywiozło do Detroit zupełnie nowy samochód sportowo-użytkowy (SUV) o nazwie Q8 concept. Auto ma uzupełnić ofertę Niemców w lukratywnym segmencie i łączy w sobie to, co najlepsze w coupe i SUV-ach. Brzmi dziwnie, ale tego typu potężne kolubryny przypominające zwinne sportowe modele są coraz popularniejsze. W pięciometrowym pojeździe wygodnie usiądą cztery osoby — każda na osobnym fotelu. Produkcyjna wersja ma wejść na rynek w 2018 r. Wielkie i pojemne auto pokazał też Volkswagen, który po raz kolejny odgrzewa sentyment do kultowych mikrobusów.
Model o nazwie I.D. Buzz jest elektrycznym pojazdem zbudowanym na platformie MEB przygotowanej specjalnie z myślą o autach na prąd. I.D. Buzz wygląda trochę jak zabawka dodawana do zestawów „Happy Meal” w McDonald’sie, bo jest kolorowy i świecący, ale pod względem technologicznym to niemiecki majstersztyk. Mikrobus przyszłości nawiązuje stylistycznie do starego, dobrego przodka, pomieści osiem osób i przejedzie na jednym ładowaniu baterii nawet 600 km, a 80 proc. naładowania można osiągnąć już po 30 minutach.
Volkswagen postanowił sprzedawać do 2025 r. milion elektrycznych samochodów rocznie i zgrabnie określa swoją strategię jako chęć dostarczenia na rynek napędzanych prądem samochodów dla milionów, a nie dla milionerów, co jest pstryczkiem w nos dla producentów drogich modeli. Mikrobusem nowej generacji będzie można wybrać się na wyprawę narciarską, ale na spotkanie w interesach lepiej podjechać limuzyną. Japońska marka klasy premium zaprezentowała piątą generację flagowej limuzyny LS. Samochód jest dłuższy i niższy od obecnie oferowanego modelu, a agresywna stylistyka i duży grill na chłodnicy przyciągają oczy.
Pod maską producent schował zupełnie nowy silnik V6 o pojemności 3,5 litra i mocy 415 KM. Niemieccy konkurenci od BMW, Audi i Mercedesa muszą dodać gazu, żeby nie dać się dogonić Japończykowi. Salon samochodowy w Detroit jest globalną imprezą, ale koncentruje się na rynku amerykańskim. Honda pokazała vana odyssey, który pomieści rodzica dowożącego pół drużyny juniorów na mecz. Toyota odsłoniła nowego camry, GMC SUV-a terrain, a Kia nie chce być nudna i wprowadzi na rynek stingera, szybkiego sedana o mocy 365 KM, który może stanąć w szranki nawet z mustangiem. Amerykańskie targi bez Forda byłyby czasem straconym. Koncern zdobył czołówki serwisów motoryzacyjnych zapowiedzią przywrócenia na rynek modelu bronco. Terenowe auto produkowane było w latach 1966-96. © Ⓟ
