Rządowi Leszka Millera zabrakło odwagi, aby zredukować stawki podatków osobistych. W 2004 r. zapłacimy znów 19, 30 i 40 proc., a kwota wolna wzrośnie zaledwie o 378 zł. Zniknie tylko część ulg i odliczeń, więc eksperci są mocno zawiedzeni konserwatyzmem Rady Ministrów.
W przyszłym roku stawki podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) pozostaną na nie zmienionym poziomie, czyli 19, 30 i 40 proc. Kwota wolna od podatku zwiększy się w skali roku z 2790 do 3168 zł. Zdaniem przedstawicieli resortu finansów, dzięki temu zabiegowi w kieszeni podatników ma pozostać 1,5 mld zł.
Od przyszłego roku zlikwidowanych zostanie osiem ulg podatkowych, w tym ulgi na edukację oraz remontowe. Jednak większość odpisów pozostanie, podatnicy zachowają również ulgi nabyte.
— Pozostaje wspólne opodatkowanie dochodów małżonków, odliczenie od dochodów wpłat na ubezpieczenie społeczne, cele rehabilitacyjne, darowizny na cele pożytku publicznego i odsetki od kredytów mieszkaniowych — wylicza Andrzej Raczko, minister finansów.
W 2004 r. zostanie wprowadzona jednolita, 19-proc. stawka podatkowa dla wszystkich dochodów kapitałowych, a więc także dla zysków z giełdy. Natomiast dopiero od 2005 r. opodatkowani zostaną rolnicy. Także od tego roku zniknie podział na przedsiębiorców rozliczających się według PIT i CIT.
— Założenia do systemu podatkowego na 2005 r. mają być przedstawione we wrześniu, a do końca roku projekty odpowiednich ustaw trafią do parlamentu. Chcemy również rozmawiać o podatku liniowym, a po negocjacjach z partnerami społecznymi będziemy wiedzieli, w jakim zakresie takie rozwiązanie jest potrzebne — mówi Jerzy Hausner, minister gospodarki i pracy.
Analitycy są jednak przekonani, że minister Hausner lekko dystansuje się od tego pomysłu.
Eksperci są rozczarowani bardzo ostrożną polityką fiskalną rządu. Oczekiwali redukcji stawek podatkowych lub poważniejszego wzrostu kwoty wolnej od podatku. Według wyliczeń resortu finansów, podwyższenie kwoty wolnej do 3168 zł da podatnikowi około 70 zł zysku rocznie. To zmiana kosmetyczna, która raczej nie zrekompensuje strat związanych z likwidacją ulg.
— Rząd zdecydował się na bardzo ostrożne zmiany, które nie są w stanie zmienić stanu gospodarki. To nie są informacje, na które czekał rynek — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Swoich byłych kolegów krytykuje także Grzegorz Kołodko, były minister finansów, zarzucając im luzowanie polityki fiskalnej pod pozorem zwiększenia pomocy społecznej i aktywizacji bezrobotnych.
— Obniżka podatków jest możliwa jedynie przy zracjonalizowaniu wydatków. Tymczasem widzę niebezpieczeństwo rozmontowywania rygoryzmu budżetowego — ocenia Grzegorz Kołodko.