W Banku Zachodnim na razie bez zmian

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 03-03-2011, 00:00

Bank pod nowym właścicielem nie zmieni strategii. Niezmiennie powinien też przynosić zyski.

Bank pod nowym właścicielem nie zmieni strategii. Niezmiennie powinien też przynosić zyski.

Po Dannym de Vito, Johnie Cleesie i Gerardzie Depardiedu w spotach BZ WBK pojawi się kolejny celebryta o międzynarodowej sławie. Już wkrótce kredyty gotówkowe banku będzie reklamował Antonio Banderas. Przyda się jego wsparcie, bo w 2010 r. ich sprzedaż wypadła dość blado. Wartość portfela spadła rok do roku o 4 proc., do 3,1 mld zł. Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK, tłumaczy, że bank prowadził ostrożną politykę kredytową i kierował ofertę do własnych klientów.

Otwarcie kredytowe

W tym roku otworzy się na cały rynek. Prezes spodziewa się wzrostu w gotówkach rzędu 8-10 proc., w kredytach hipotecznych chce co najmniej utrzymać poziom z 2010 r., czyli 14-procentową dynamikę, a w korporacjach — 8-12 proc. (po spadku o 9 proc. na koniec grudnia do 22,7 mld zł). Po raz pierwszy od kilku lat bank zakłada wzrost sprzedaży kredytów hipotecznych na nieruchomości komercyjne. W ubiegłym roku ujemna dynamika wyniosła 22 proc. Cały portfel kredytowy ma urosnąć o 10 proc.

Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities, podchodzi z dystansem do tych zapowiedzi. Nie mówi, że są one hurraoptymistyczne, aczkolwiek nieco zaskakuje go spora doza optymizmu u prezesa Morawieckiego, znanego raczej z konserwatywnego podejścia do biznesu.

— Są to dość realistyczne prognozy. Wzrost przychodów może być jednak szybszy niż wzrost wolumenów. W 2010 r. wolumeny kredytów były słabsze rok do roku (34,2 mld zł vs 35,7 mld zł). Mimo negatywnej dynamiki kredytów wynik odsetkowy wzrósł o kilkanaście procent — mówi Tomasz Bursa.

To zasługa, jego zdaniem, sald na rachunkach. W ubiegłym roku bank otworzył ich 377 tys. w ramach kampanii firmowanej przez Gerarda Depardieu. Mateusz Morawiecki mówi, że 80 proc. z nich jest aktywna. Bank zamknął tylko 5 proc. nowo otwartych kont osobistych.

— W górę ruszył wynik z opłat i prowizji. Tu widać efekty cross sellingu na nowej bazie klientów. Wydaje się, że tutaj tkwi też największy potencjał wzrostu przychodów, a nie w wolumenach sprzedaży kredytów — mówi Tomasz Bursa.

Piotr Palenik, analityk ING Securities, też nie do końca wierzy w możliwości sprzedażowe banku.

— BZ WBK ma mnóstwo pomysłów produktowych, ale kuleje wdrożenie. To samo jest z marketingiem: bank ma ciekawe pomysły reklamowe, ale nie przekładają się one na wzrost udziałów rynkowych — uważa Piotr Palenik.

Ewolucja logo

Bank chce to zmienić. Prezes Morawiecki zapowiedział wdrożenie programu NOE —Nowej Energii Oddziałów, która ma zwiększyć efektywność sieci. Bank nie planuje ani wzrostu zatrudnienia, ani, czego rynek obawiał się po sprzedaży BZ WBK grupie Santander, zwolnień. Nie będzie też szybkiej zmiany szyldu BZ WBK na Santander Bank.

— Będziemy ją zmieniać ewolucyjnie, dodając kolejne elementy, kolor logo właściciela, informacje, że należymy do grupy Santandera —mówi Mateusz Morawiecki.

BZ WBK miał 974 mln zł zysku w 2010 r. (267 mln zł w IV kwartale) wobec 885 w 2009 r. Santander spodziewa się, że w tym roku bank zarobi 300 mln EUR. Tomasz Bursa szacuje zyski na 1 140 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy