W dojrzałym cyklu uważaj na płynność

Płynność aktywów, monitorowanie koniunktury oraz unikanie potencjalnych baniek — to zasady inwestowania w obecnej fazie cyklu.

Zaledwie kilku miesięcy brakuje, by hossa na giełdzie nowojorskiej wyprzedziła pod względem czasu trwania rynek byka z lat 90. i stała się najdłuższą w historii. Zdaniem Karola Chrystowskiego, zarządzającego portfelami akcji w PKO TFI, to jeden z argumentów potwierdzających, że dotarliśmy do dojrzałej fazy cyklu koniunkturalnego.

KONSERWATYSTA: W obecnej fazie cyklu najpierw myśl, ile możesz stracić, a dopiero potem, ile możesz zyskać — radzi Karol Chrystowski, zarządzający portfelami akcji w PKO TFI.
Zobacz więcej

KONSERWATYSTA: W obecnej fazie cyklu najpierw myśl, ile możesz stracić, a dopiero potem, ile możesz zyskać — radzi Karol Chrystowski, zarządzający portfelami akcji w PKO TFI. Fot. Marek Wiśniewski

— To z pewnością jest zaawansowany cykl. Ożywienie gospodarcze dotarło nawet do krajów, które w czasie kryzysu miały największe kłopoty, a Fed jest w trakcie podnoszenia stóp procentowych — mówi specjalista, który był gościem rozmowy transmitowanej na portalu pb.pl oraz na profilu fejsbukowym „Pulsu Biznesu”.

Zarządzający PKO TFI przedstawił reguły, których w takich warunkach rynkowych należy przestrzegać. Kluczem jest trzymanie się inwestycji o zadowalającej płynności, monitorowanie sygnałów mogących świadczyć o odwracaniu się panującej tendencji wzrostowej oraz unikanie aktywów, na których mogła utworzyć się bańka. Dbanie o właściwą płynność, konieczne, aby sprawnie wyjść z rynku w momencie pogorszenia koniunktury, oznacza rezygnację z aktywów takich jak akcje, często nawet bardzo perspektywicznych małych spółek.

— W tym momencie przy każdej inwestycji równie dużą uwagę jak do potencjału zysków należy przywiązywać do zagrożenia stratami w przypadku, gdy sytuacja nie potoczy się po naszej myśli — radzi Karol Chrystowski. Jako przykład bańki, wywołanej latami skrajnie łagodnej polityki pieniężnej, specjalista podał zwyżkę cen bitcoina. Nieco bardziej skomplikowaną sprawą jest szukanie sygnałów mogących zapowiadać przesilenie w koniunkturze. Większość inwestorów zgodzi się, że wyceny są już wysokie, jednak trudno np. o wyznaczenie poziomu wskaźnika cena/zysk, przy którym hossa zaciągnie ręczny hamulec. Wobec tego zapowiedzi kłopotów najlepiej wypatrywać w zachowaniu aktywów, które w obecnym cyklu ciągnęły rynek do góry. Sygnałem ostrzegawczym dla całego rynku może być na przykład wyprzedażakcji spółek technologicznych albo obligacji korporacyjnych. Źródłem niepokoju już obecnie może być to, co dzieje się z rynkową zmiennością.

— W ostatnich tygodniach obserwujemy przyspieszenie zwyżek, a zmienność rośnie, więc to można traktować jako pewien sygnał ostrzegawczy — twierdzi specjalista.

Oprócz zagrożenia zakończeniem hossy Karol Chrystowski wskazuje także na zagrożenie, jakim dla inwestujących w aktywa zagraniczne są wahania kursów walutowych. Technologiczny indeks Nasdaq zyskał w ubiegłym roku blisko 30 proc., jednak bez zabezpieczenia wahań kursów walutowych zysk mógł skurczyć się o ponad połowę. Dlatego warto zastanowić się, czy przy inwestowaniu w zagraniczne aktywa chcemy ponosić ryzyko kursowe i zawsze sprawdzać politykę, jaką w tym zakresie prowadzą rozważane przez nas fundusze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W dojrzałym cyklu uważaj na płynność