W II PÓŁROCZU GPW ZASKOCZY
Niezależnie od koniunktury w 2000 r. warto stawiać na IT, twierdzą analitycy giełdowi
Analitycy spodziewają się poprawy koniunktury giełdowej dopiero w IV kwartale 2000 roku. Wzrost zainteresowania inwestycjami zależy jednak przede wszystkim od czynników makroekonomicznych. Natomiast niezależnie od nich liderem będzie nadal IT.
III kwartał jest okresem urlopowym, który na ogół nie sprzyja inwestycjom, co widać po znacznym spadku aktywności na giełdzie. Drobni inwestorzy w większości przypadków zamykają pozycje, natomiast duzi rozpoczynają akumulację akcji — mówi Adam Drozdowski, zarządzający funduszami TFI Banku Handlowego. Dodaje jednak, że miesiące letnie są istotne dla inflacji. Z reguły jest to okres deflacyjny. Natomiast w tym roku może się okazać, że deflacja będzie na minimalnym poziomie, a jeżeli cel inflacyjny nie zostanie osiągnięty, Rada Polityki Pieniężnej może podnieść stopy procentowe.
— Wielu optymistów może się bardzo rozczarować cenami żywności i zamiast deflacji w miesiącach letnich możemy mieć całkiem pokaźną inflację. A to z kolei poważnie opóźni obniżanie stóp procentowych. Trzeba również pamiętać o rozpoczynającej się kampanii prezydenckiej, która przez wielu polityków zostanie potraktowana jako wstęp do wyborów parlamentarnych w 2001 r. W takich warunkach oczekiwanie na napływ poważnego zagranicznego kapitału portfelowego, o horyzoncie inwestycyjnym przekraczającym kilka tygodni, może okazać się nierealne. Natomiast kapitał polski nie wystarcza jeszcze na wywołanie i utrzymanie wielomiesięcznej hossy. Nadzieje na stabilizujący wpływ na ceny polskich akcji, pokładane w otwartych funduszach emerytalnych, nie spełniają się. Ale przecież celem tych funduszy jest pomnażanie składek uczestników, a nie stabilizowanie giełdy — mówi Alfred Adamiec, doradca inwestycyjny PBK AM.
W rękach makro
Według Adama Drozdowskiego wpływ na dalszy rozwój sytuacji na giełdzie w dalszym ciągu będzie zależał przede wszystkim od czynników makroekonomicznych, które na razie są bardzo słabe. Dopiero ich poprawa może przełożyć się na dalszą i trwalszą koniunkturę giełdową. W przeciwnym wypadku nie ma co liczyć na napływ kapitału zagranicznego. Dużo będzie zależało też od kursu złotego. Utrzymanie się polskiej waluty na obecnym poziomie przełoży się bowiem na wzrosty zysków spółek, takich jak KGHM, które mają duży udział eksportu w przychodach.
— Najważniejsze teraz dla rynku jest zmniejszenie deficytu obrotów bieżących i deficytu handlowego. Analitycy zachodnich banków inwestycyjnych mogą bowiem obawiać się kryzysu walutowego w Polsce i nie odważą się na rozpoczęcie inwestycji na warszawskiej giełdzie. Natomiast poprawy czynników makroekonomicznych możemy spodziewać się dopiero w IV kwartale — twierdzi Mirosław Dziółko, doradca inwestycyjny BM BGŻ.
Dodaje, że obecne poziomy notowań spółek, z wyjątkiem sektora IT, bez poprawy sytuacji makroekonomicznej nie dają perspektyw wzrostu i ich kursy będą poruszały się w trendzie bocznym.
Miesiące letnie są jednak dobre przede wszystkim dla spółek charakteryzujących się dużą sezonowością.
— W tym czasie browary realizują 40 proc. całej swojej sprzedaży, co może się przełożyć również na ich notowania giełdowe. Dotyczy to zwłaszcza Okocimia, ponieważ Żywiec jest spółką bardziej stabilną, posiadającą silnego inwestora strategicznego — mówi Adam Drozdowski.
Podkreśla, że nie bez znaczenia jest też sytuacja na rynkach międzynarodowych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych.
— Dzisiaj Fed prawdopodobnie podniesie stopy procentowe, ale istotniejszy od podwyżki i jej wysokości będzie ton ogłoszonego komunikatu. Będzie się po nim można zorientować, czy w następnych miesiącach będą następowały kolejne podwyżki. Zbyt szybkie schładzanie gospodarki amerykańskiej może być bowiem powodem do załamania na tamtym rynku, co przełoży się na zachowanie innych giełd — twierdzi zarządzający funduszami TFI Banku Handlowego.
— Decydujący wpływ na koniunkturę na warszawskiej giełdzie w III kwartale 2000 r. będzie miała zapewne sytuacja na giełdach światowych, a zwłaszcza amerykańskich. Jeżeli rozpocznie się długotrwała i powolna zniżka cen akcji w USA, to trudno oczekiwać hossy w Warszawie — twierdzi Alfred Adamiec.
Tylko IT
Według analityków jedynym sektorem, który pozwoli inwestorom na zarobek, będzie sektor IT.
— W długim terminie nie ma alternatywy dla nowych technologii. Jest to branża, która zdecydowanie będzie rozwijała się najszybciej. Polskie spółki z tego sektora osiągają, w przeważającej większości, wysokie zyski z podstawowej działalności i po dużych spadkach w kwietniu, doszły do swojej wartości fundamentalnej, natomiast podczas ostatnich wzrostów dały najbardziej zarobić — mówi Adam Drozdowski.
Podobnego zdania są również inni analitycy.
— Moda na spółki IT trwa i to się prawdopodobnie nie zmieni również w przyszłym półroczu. Będą one nadal notowane przy bardzo wysokich obrotach i można spodziewać się dużych wahań ich kursów — twierdzi Mirosław Dziółko.
Dodaje, że na razie nie widzi innych branż, które byłyby alternatywą dla tego sektora.
Utrzymanie się zainteresowania spółkami IT, nie tylko w 2000 roku, przewiduje również Gerben Jorritsma, główny strateg w ABN AMRO Asset Management pracujący w Amsterdamie. Podkreśla on, że Internet dopiero wchodzi do Polski, ale już od kilku miesięcy spółki, które mają z nim do czynienia, są w centrum uwagi inwestorów.
— Rozwój gospodarczy jest napędzany postępem technologicznym. Dzięki Internetowi i handlowi elektronicznemu (e-commerce) zwiększa się przejrzystość cenowa rynku konsumentów i producentów. Szeroko dostępne są bowiem informacje o produktach sprzedawanych po konkurencyjnych cenach. Szczególnie duże znaczenie będzie więc miał handel bezpośredni pomiędzy firmami — twierdzi Jorritsma.
Jako przykład podaje Stany Zjednoczone, gdzie handel elektroniczny osiągnie w 2003 roku obroty wysokości 1,4 bln USD, co stanowi prawie 15 proc. PKB tego kraju. Oznacza to, że większość transakcji dokonywana jest przez Internet. Oczywiście w Polsce będzie się to odbywało na znacznie mniejszą skalę, ale i tak spółki z sektora IT nie mają konkurentów.
Optymistycznie
Przewidywane utrzymanie wysokich stóp procentowych na rynku pieniężnym w drugim i trzecim kwartale 2000 roku według niektórych analityków może być również dobrą prognozą dla rynku kapitałowego. Ostatnia korekta była spodziewana przez większość analityków. Mają oni jednak nadzieję na stabilizację makroekonomiczną i stabilizację złotego, co przyczyni się do wzrostu obligacji o stałym oprocentowaniu. Wzrośnie również rentowność funduszy inwestycyjnych rynku pieniężnego i papierów dłużnych, które w swoim portfelu posiadają długoterminowe obligacje o stałym oprocentowaniu. Spodziewany w drugim półroczu 2000 roku spadek inflacji spowoduje dalszy ich wzrost.