W inwestycje Azotów bije niski zysk

opublikowano: 29-08-2018, 22:00

Koncern zastanowi się nad redukcją tegorocznych planów inwestycyjnych. Nie wyklucza jednak zagranicznego przejęcia.

Grupa Azoty ma coraz większe problemy z realizacją planów inwestycyjnych. Wiosną 2015 r. zarząd liczył, że ówczesny CAPEX wyniesie 1-1,2 mld zł, ostatecznie było to około 907 mln zł. Na 2016 r. początkowo planowano nawet 2 mld zł, potem zapowiedzi stopniowo redukowano, aż stanęło na 1,3 mld zł. Realizacja wyniosła 1,023 mld zł. Prawie tak samo było w 2017 r.: pierwotnie 1,6 mld zł, potem 1,3 mld zł, realizacja 1,069 mld zł. Zarząd tłumaczył, że część planów przenosi na kolejny okres.

— Im większa inwestycja, tym bardziej prawdopodobne jest to, że przesunie się w czasie. Przesunięcie o jeden kwartał nie jest niczym nadzwyczajnym — mówi Paweł Łapiński, wiceprezes ds. finansów.

Drobne korekty

W pierwszym półroczu CAPEX grupy wyniósł tylko 445 mln zł (10 proc. mniej niż rok wcześniej). Zarząd nie rewiduje na razie szacunków na ten ani przyszły rok (po 1,6 mld zł), ale zapowiada, że przyjrzy się planom. Nie wyklucza, że z powodu trudnej sytuacji na rynku nawozów niektóre z tegorocznych projektów spowolni.

— Nie możemy zlekceważyć faktu, że z powodu zmniejszenia zysków mamy mniej gotówki. Dlatego mogą nastąpić pewne korekty, czyli spowolnienie niektórych inwestycji. Jeśli jakieś plany będziemy mogli zawiesić, zrobimy to, na razie jednak żadne decyzje nie zapadły — mówi Paweł Łapiński.

W minionym półroczu zysk EBITDA Grupy Azoty wyniósł 536 mln zł, co oznacza, że w ujęciu rok do roku skurczył się o 26 proc. Jeszcze bardziej zmniejszył się zysk netto. Sięgnął 124 mln zł, co oznacza, że spadł o ponad dwie trzecie. Przychody grupy natomiast były praktycznie na tym samym poziomie, co przed rokiem: 4,877 mld zł wobec 4,87 mld zł rok wcześniej. Do pogorszenia wskaźników najbardziej przyczynił się segment nawozowy. Jego udział w całej sprzedaży grupy po raz pierwszy jest mniejszy niż połowa. W zeszłym półroczu wyniósł 48 proc.

— Chcemy utrzymać udział segmentu nawozowego poniżej 50 proc. przychodów, nawet bliżej jednej trzeciej, ale zachowując wciąż pozycję rynkową — mówi Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty.

Członkowie zarządu dziwią się niskiej wycenie firmy. Wczoraj akcjami Grupy Azoty handlowano na GPW po 37,6-39,24 zł. Jej menedżerowie wskazują, że wartość EV jest tylko trzykrotnością jego wyniku EBITDA (z ostatnich czterech kwartałów), podczas gdy europejscy konkurenci mogą pochwalić się znacznie wyższymi wskaźnikami. W przypadku BASF i Phosagro jest to 5,8, Mosaic Chemical — 7,5, a norweskiego koncernu Yara, jednego z największych producentów nawozów na kontynencie, aż 9,1.

To m.in. na tej postawie Paweł Łapiński twierdzi, że akcje Grupy Azoty są mocno niedowartościowane, choć — jego zdaniem — ma ona najzdrowsze albo przynajmniej jedne z najzdrowszych fundamentów z wymienionych konkurentów. Zdaniem zarządu polskiej firmy, jednym z powodów jej niskiej wyceny może być to, że drobni akcjonariusze dysponują tylko około jedną czwartą papierów, co powoduje, że przy relatywnie niskich obrotach czasami niewielkie transakcje ustawiają kurs.

— Być może gdyby Grupa Azoty była notowana na tym samym rynku co Yara, byłaby też wyceniana tak jak Yara — stawia hipotezę Paweł Łapiński.

Możliwy scenariusz

Niektóre spółki należące do grupy mają jeszcze mniejszą płynność. Prawie 96 proc. notowanych na GPW zakładów z Puław jest własnością grupy (w przypadku niegiełdowych zakładów w Kędzierzynie i firmy Siarkopol jest to 94 i 99,3 proc.).

— Przy niewielkim wysiłku moglibyśmy stać się 100-procentowym właścicielem niektórych spółek i taki scenariusz jest możliwy — mówi Wojciech Wardacki. Nie prowadzi analiz takiego wariantu ani nie widzi potrzeby przeprowadzenia takiej analizy. Grupa może natomiast stać się akcjonariuszem zupełnie innego przedsiębiorstwa. — Prowadzimy obecnie rozmowy na temat trzech przejęć — mówi Paweł Łapiński.

Chodzi o dwa przedsiębiorstwa w dwóch sąsiadujących z Polską krajach i jedno w odleglejszym. Wiadomo, że jeden z tych podmiotów to wytwarzający specjalistyczne nawozy Compo Expert z Niemiec. Na początku tego roku Grupa Azoty złożyła wstępną ofertę zakupu 100 proc. udziałów. Do zawarcia jednej znaczącej transakcji może dojść jeszcze w tym roku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / W inwestycje Azotów bije niski zysk