W jakiej kondycji jest branża zabawek

Sylwia WedziukSylwia Wedziuk
opublikowano: 2024-06-03 20:00

Na dzieciach nie oszczędzamy, dlatego długi firm sprzedających zabawki są niewielkie, a ich przychody rosną.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jakie długi mają producenci i sprzedawcy zabawek?
  • Czy zadłużenie takich firm rośnie, czy spada?
  • Ile miesięcznie Polacy wydają na zakup zabawek?
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Produkcja i sprzedaż zabawek to biznes odporny na zawirowania gospodarcze. Z danych rejestru dłużników BIG Info Monitor oraz Biura Informacji Kredytowej (BIK) wynika, że swoich zobowiązań nie opłaca w terminie niespełna 5 proc. sprzedawców detalicznych zabawek i gier. Ich zaległe zadłużenie spadło w marcu bieżącego roku o około 15 proc. (z 16,2 mln do 13,8 mln zł) w stosunku do tego samego okresu rok temu. Obecnie na każdego niesolidnego dłużnika przypada średnio blisko 85 tys. zł długu.

Aż o 48 proc. wzrosły natomiast w ciągu roku długi firm produkujących zabawki i gry. Jednak zadłużenie takich przedsiębiorców to w sumie niespełna 4 mln zł. Zaległości ma tylko 3 proc. podmiotów działających w sektorze. Na każdy przypada średnio 48,4 tys. zł niespłaconych zobowiązań.

W obu przypadkach zadłużenie jest niewielkie, jeśli weźmiemy pod uwagę przychody branży. Według prognoz analityków rynku z firmy MarketHub, w tym roku sięgną one 997 mln dolarów, a do 2028 r. wzrosną do 1,2 mld dolarów. Dla porównania - w całej Europie rynek zabawek i gier wygeneruje w 2024 r. przychód rzędu 33 mld dolarów, natomiast globalnie przychód całego sektora zabawek i gier do 2028 r. może przekroczyć nawet 230 mld dolarów.

Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, że co roku w Polsce jest sprzedawanych od 75 do 100 mln zabawek. Polacy wydają na nie średnio ponad 100 zł miesięcznie.

– Na dzieciach nie oszczędzamy. Nawet gdy sytuacja finansowa nie jest najlepsza, dbamy, żeby nasze pociechy na tym nie ucierpiały. Obawy o przyszłość spowodowane pandemią czy wojną w Ukrainie nie tylko nie wpłynęły negatywnie na sprzedaż tego rodzaju produktów, ale wręcz przeciwnie – zdynamizowały ją. W czasie lockdownu dzieciom zamkniętym w domach kupowaliśmy gry i zabawki, żeby walczyć z nudą i zapewnić zajęcie pozwalające na oderwanie się od trudnej rzeczywistości – komentuje Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Dodaje, że producenci zabawek dobrą passę zawdzięczają głównie dynamicznemu rozwojowi rynku i to pomimo niesprzyjającej sytuacji demograficznej. Prognozy wskazują, że branża będzie kontynuowała wzrost dzięki z jednej strony większemu zainteresowaniu nabywców innowacyjnymi, często interaktywnymi, edukacyjnymi produktami, a z drugiej - bogaceniu się społeczeństwa w wyniku wzrostu dochodów.

– Sprzyjać jej będzie również fakt posiadania przez Polaków mniejszej liczby dzieci, dzięki czemu będzie można kupować im droższe zabawki. Ponadto polscy producenci zabawek, szczególnie edukacyjnych i multimedialnych, są znani na świecie, co pozwala im dywersyfikować geograficznie uzyskiwane przychody – mówi Waldemar Rogowski.

Warto dodać, że coraz większym zainteresowaniem cieszą się przede wszystkim produkty, które łączą edukację z zabawą.