W jednej spółdzielni 79 przestępstw

21-06-2017, 22:00

Prokuratura nie ma wątpliwości: opisywana przez „PB” Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa była siedliskiem malwersacji i nadużyć.

Trzy lata temu ujawniliśmy, że w Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej (ŚSM) mogło dochodzić do niegospodarności na gigantyczną skalę. Prokuratura prowadząca śledztwo w sprawie jednej z największych i najbogatszych warszawskich spółdzielni właśnie potwierdziła te przypuszczenia.

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

— W maju i czerwcu 2017 r. prokurator ogłosił dziesięciu osobom 64 nowe lub zmienione zarzuty, dotyczące głównie karalnej niegospodarności i wyrządzenia szkody majątkowej w mieniu ŚSM oraz przywłaszczenia mienia znacznej wartości. Wszystkich podejrzanych związanych z ŚSM jest dwanaścioro. Wartość wyrządzonej przez nich szkody wynosi 40 mln zł, a wartość szkody, na której wyrządzenie narażono spółdzielnię, sięga 118,5 mln zł — informuje Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Lista podejrzanych

Zarzuty usłyszało pięciu byłych członków zarządu spółdzielni: Krystyna R. (30 zarzutów), Mikołaj Ch. (13), Jacek S. (znany skądinąd jako prezenter pogody w TVP2 — 9 zarzutów), Agnieszka Ch. (4) i Władysław Ś. (2) oraz szef rady nadzorczej ŚSM Wojciech M. (1 zarzut). Status podejrzanych mają też m.in. adwokat Marcin M. (9 zarzutów), mąż członkini zarządu spółdzielni Rafał Ch. (2), współpracujący ze spółdzielnią przedsiębiorca Andrzej K. (4) i emerytowana notariusz Mirosława S. (2). Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia, a stosowane wobec nich zabezpieczenia majątkowe w postaci hipotek i zajęć rachunków bankowych opiewają na 27 mln zł. Tyle suchy komunikat prokuratury. „PB” udało się dowiedzieć, na czym konkretnie miały polegać „niegospodarność”,„wyrządzanie szkody majątkowej w mieniu ŚSM” i „przywłaszczanie mienia znacznej wartości”.

Lokal za 2 zł za mkw.

Główną podejrzaną jest była prezes ŚSM Krystyna R. Prokuratura zarzuca jej m.in. przywłaszczenie ponad 1 mln zł w gotówce oraz wypłacenie sobie, nieżyjącemu mężowi (Janusz R., był prezesem ŚSM przed żoną) oraz Jackowi S. nienależnych wynagrodzeń i premii wartych ponad 1,1 mln zł. Spora część zarzutów wobec byłej prezes dotyczy nieprawidłowego rozliczania poszczególnych inwestycji ŚSM. Zarząd spółdzielni udzielał bezprawnych rabatów, zmniejszając należne dopłaty z tytułu ustanawiania odrębnej własności lokali. Według śledczych, dotyczyło to siedmiu różnych miejsc, a szkody spółdzielni tylko z tego tytułu sięgają prawie 13 mln zł. Prokuratura nie miała też wątpliwości w sprawie opisywanego przez „PB” wynajęcia lokalu użytkowego w centrum Warszawy w cenie 2 zł za mkw. Chodzi o umowę, jaką ŚSM podpisała z Rafałem Ch., mężem Agnieszki Ch. — byłej głównej księgowej i członkini zarządu spółdzielni. Biegły stwierdził, że lokal ten na rynku mógł być wynajęty… prawie 30 razy drożej. Przez dwa lata Rafał Ch. „zaoszczędził” w ten sposób ponad 260 tys. zł. Tyle samo, zdaniem śledczych, straciła ŚSM, a ponad 730 tys. zł — na sprzedaży tegoż lokalu po zbyt niskiej cenie.

Miliony dla adwokata

Zdaniem prokuratury, największym beneficjentem pieniędzy wypływających ze spółdzielni był jednak adwokat Marcin M. i jego kancelaria M. i Wspólnicy (MiW). W latach 2012-14 Marcin M. był członkiem rady nadzorczej spółdzielni, a jednocześnie jej hojnie wynagradzanym pełnomocnikiem i nabywcą nieruchomości należącej do ŚSM. MiW obsługiwała też rachunek powierniczy spółdzielni, na który wpływały m.in. pieniądze z umowy dzierżawy terenu, jaką ŚSM podpisała ze spółką Projekt Echo-70.

Marcin M. usłyszał trzy zarzuty przywłaszczenia mienia ŚSM na łącznie ponad 1,5 mln zł (ponad 1,36 mln zł miał przywłaszczyć właśnie z rachunku powierniczego). Wspólnie i w porozumieniu z Krystyną R., a także innymi byłymi członkami zarządu spółdzielni, adwokat miał też wyrządzić ŚSM szkodę w wielkich rozmiarach: łącznie 8,3 mln zł. Chodzi m.in. o zamawianie przez ŚSM usług prawnych po zawyżonej cenie i bez kontrolowania czasu i nakładu pracy. Przykład? Opisywana już przez „PB” sprawa z maja 2013 r., kiedy za zastępstwo prawne przy postępowaniu zabezpieczającym w sprawie jednego tylko kontrahenta spółdzielni kancelaria MiW zainkasowała aż 676,5 tys. zł, mimo że — jak ustalili śledczy — do czasu złożenia faktury sporządziła… jedno pismo procesowe, czyli odpowiedź na pozew. Zdaniem śledczych, Marcin M. wszystkie czyny „popełnił w celu osiągnięcia dla siebie korzyści majątkowej łącznie w kwocie 9,9 mln zł”.

Megaśledztwo trwa

Spore i bezprawne — zdaniem śledczych — korzyści ze współpracy z ŚSM odnosił też windykator Andrzej K. Władze spółdzielni płaciły mu m.in. za kupno wierzytelności i pozyskanie finansowania, choć według prokuratury usług tych faktycznie nie wykonał. Szkoda ŚSM polegała także na tym, że godziła się na ustanawianie na rzecz Andrzeja K. i prowadzonych przez niego firm hipotek na znacznie wyższe kwoty (łącznie 29,4 mln zł) niż te, na które opiewały ich roszczenia (6,5 mln zł). Wszyscy podejrzani w sprawie nie przyznają się do winy. A prokuratura? Choć akta już na dziś liczą ponad 310 tomów i ponad 63 tys. kart, to śledztwo wciąż trwa. Pod lupą są m.in. kolejne podejrzane inwestycje ŚSM i sposób, w jaki prowadziła księgi rachunkowe. Krzysztof Gołąb, syndyk ŚSM, mówił w „PB”, że choć był syndykiem kilkudziesięciu podmiotów, z takim bałaganem w księgach jeszcze się nie spotkał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / W jednej spółdzielni 79 przestępstw