W klastrze łatwiej o unijne pieniądze

TADEUSZ GÓRALSKI
11-02-2013, 00:00

Unijne fundusze regionalne 2007–13 to już przeszłość.

Większość pieniędzy ponadregionalnych jest natomiast wciąż dostępna dla przedsiębiorców. Nie zostały rozdysponowane do końca roku 2012, należy je wykorzystać do 2015. W interesie koordynatorów tych pieniędzy oraz państwa leży, żeby kwoty, które Polska otrzymała, zostały wykorzystane. Może to bowiem wpłynąć na kwotę, którą będziemy mieli do wykorzystania w następnym okresie 2014–20.

W trwających obecnie konkursach można otrzymać od kilkuset tysięcy do nawet 45 mln zł. Oczywiście, najwięcej jest takich, w których przedsiębiorcy mogą ubiegać się o kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy. Największe szanse mają podmioty, które wykażą innowacyjność projektu. Może to oznaczać nowe technologie albo zmiany w przedsiębiorstwie, dające na podstawie tego samego potencjału większą efektywność. O pieniądze mogą się ubiegać nie tylko start-upy i centra badawczo-rozwojowe. Również podmioty prowadzące od dawna działalność, które wykażą się modernizacją w sposób innowacyjny. Szczególnie preferowany jest e-biznes, łatwy do uzasadnienia w każdym przedsiębiorstwie. Dostępne są również pieniądze na rozwój energii odnawialnej.

Wzrost zainteresowania funduszami ponadregionalnymi owocuje wzrostem liczby klastrów, choć to finansowe źródło nie tylko dla nich. Przed rokiem 2011 porozumień (wspólnot) korporacyjnych istniało w Polsce kilkaset, a w ubiegłym — już ponad 2 tysiące. Co prawda ich efektywność jest różna, ale liczy się sam fakt powstania. Nowy klaster może otrzymać 2 mln zł na uruchomienie działalności, ale musi wykazać dwa elementy. Po pierwsze — kooperację, czyli celowe zrzeszenie się danych podmiotów. Po drugie — jasno zdefiniowany cel współpracy. Idealny klaster powinien zrzeszać nie mniej niż 10 podmiotów, w tym organizację nonprofit, na przykład izbę gospodarczą, która może jednocześnie pełnić funkcję koordynatora. W skład klastra musi też wchodzić jednostka badawczo-rozwojowa, najlepiej o statusie akademickim. Dużych firm nie może być więcej niż 40-45 proc., im więcej mikro- i małych, tym klaster jest lepiej oceniany.

Klaster z zasady jest wspólnotą kooperacyjną i każdy członek musi być aktywnie zaangażowany w jej działalność. Ma to wiele zalet. Po pierwsze — koszty można rozłożyć na wiele podmiotów, bo istnieją wspólne centra badawczo-rozwojowe, marketing, księgowość. Po drugie — klaster zabezpiecza przed sytuacjami nieprzewidywalnymi. Jeśli na przykład jeden z podmiotów traci rynek lub zdolności wytwórcze, reszta członków klastra jest w stanie mu pomóc i za niego poręczyć. Po trzecie — zaletą jest dopływ wiedzy, wynikający nie tylko ze stworzenia wspólnego centrum badawczo-rozwojowego. Sami przedsiębiorcy są wzajemnie dla siebie świetnymi źródłami nowych informacji.

Polska nie jest europejskim liderem klastrów, bo mamy naturalną niechęć do zrzeszania się. W Europie Zachodniej taka forma kooperacji ma bogatsze tradycje, obecnie kultywowane. Polski biznes musi się jednak do klastrów przekonać, aby poprawić w skali Unii Europejskiej swoją konkurencyjność.

TADEUSZ GÓRALSKI

prezes Quality All Development Fundusz Kapitałowy

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TADEUSZ GÓRALSKI

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / W klastrze łatwiej o unijne pieniądze