Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji domaga się od Białorusi uspokojenia sytuacji na granicy, grożąc zamknięciem przejścia kolejowego w Kuźnicy Białostockiej. Przejście drogowe już jest zamknięte, co powoduje zatory na innych punktach granicznych, na których kierowcy ciężarówek muszą spędzać kilkadziesiąt godzin.
Szlaban dla pociągów w Kuźnicy Białostockiej może natomiast zwiększyć zatory w Małaszewiczach będących kolejową bramą do Europy na Jedwabnym Szlaku. Przepustowość tamtejszego przejścia już jest zbyt niska, by obsłużyć przeładunek towarów, a zamykanie innych przejść spiętrzy problemy.
Zamknięcia przejścia w Kuźnicy Białostockiej domagają się jednak kolejowi związkowcy.
- Pracownicy nie czują się bezpiecznie. Zdarza się, że przy małej prędkości pociągu migranci próbują do niego wskoczyć, co grozi wypadkiem – mówi Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych (ZZMK).
Członkowie ZZMK boją się też, że uchodźcy ukryją się w wagonach albo zostaną w nich zamknięci przez białoruskie służby. Na razie wolą więc nie jeździć na Białoruś przez Kuźnicę Białostocką.