Deficyt spada, dochody z VAT rosną, z Brukseli płyną miliardy. Ale nie przesadzajmy z optymizmem.
Dobre wiadomości z państwowej kasy. Jak wynika z szacunków Ministerstwa Finansów, w lipcu deficyt budżetowy skurczył się o 1,6 mld zł — na koniec miesiąca wyniósł 15,04 mld zł. To nawet lepiej, niż spodziewał się resort. Kilkanaście dni temu Elżbieta Suchocka-Roguska, wiceminister finansów, zapowiadała, że na koniec lipca deficyt wyniesie 15,5 mld zł.
— Dane o wykonaniu budżetu mogą cieszyć. Skoro deficyt wyraźnie spada, można mieć nadzieję, że rząd utrzyma planowany na koniec roku deficyt na poziomie 27,2 mld zł. Choć wiele jeszcze może wydarzyć się pod koniec roku — komentuje Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.
Co stało się z budżetem, że dziura się skurczyła? Przede wszystkim ciągle czerpiemy pełnymi garściami z unijnych funduszy. Tylko w lipcu do budżetu wpłynęło 4,7 mld zł, dopiero co kupionych za euro z Brukseli.
— To bardzo ważna pozycja w dochodach państwa. W tej kategorii w pierwszych siedmiu miesiącach roku rząd wykonał już 78 proc. pierwotnego planu (przed nowelizacją), tzn. przyjął z funduszy UE 25,9 mld zł — mówi Dariusz Winek.
Dobrze idą też dochody akcyzowe. Na koniec lipca rząd zebrał 30,1 mld zł. To jedyny podatek, którego wykonanie przekroczyło 50 proc. planu sprzed nowelizacji. Pozytywne jest też to, że lipiec był pierwszym miesiącem od lutego, kiedy dochody z VAT wzrosły w porównaniu z takim samym okresem ubiegłego roku.
— To może sugerować, że popyt krajowy się wzmacnia. Ale trudno jeszcze przesądzać, że poprawę będziemy obserwować też w kolejnych miesiącach — mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.
Dodaje, że chociaż w danych jest sporo dobrych informacji, to nie należy popadać w przesadny optymizm.
— Nadal bardzo słabe są zbiory z PIT i CIT, co jest skutkiem nieciekawej sytuacji w firmach i na rynku pracy. Ponadto trzeba być świadomym, że wysokie dochody z funduszy unijnych nie będą się utrzymywały do końca roku. Obecna sytuacja jest wyjątkowa — uzasadnia Grzegorz Maliszewski.
Jacek Kowalczyk