W Meksyku skończył się XX wiek

Marek Wierciszewski
08-07-2018, 22:00

Wyborcze zwycięstwo uważanego za populistę Andrésa Manuela Lopeza Obradora kończy w Meksyku erę dominacji jednej partii

W wyborach sprzed tygodnia López Obrador zdobył prezydenturę już w pierwszej turze. Choć perspektywa zwycięstwa uważanego za populistę byłego burmistrza miasta Meksyk przerażała inwestorów, wywołując zniżki notowań meksykańskich aktywów, to ogłoszenie wyników przyniosło wyraźną ulgę. W ubiegłym tygodniu peso umocniło się do dolara o 3,7 proc., najwięcej spośród 31 ważniejszych walut, a indeks giełdowy Mexbol skoczył w ujęciu dolarowym o 6,4 proc., co było najlepszym wynikiem wśród wszystkich głównych indeksów światowych parkietów. Potępiając skorumpowane elity i nawołując do większej sprawiedliwości społecznej, założony przez Lopeza Obradora ruch wykazuje jednocześnie awersję do zwiększania przejrzystości życia publicznego oraz skłonności antyliberalne — komentuje agencja Bloomberg.

W CUGLACH:
Zobacz więcej

W CUGLACH:

Andrés Manuel López Obrador zdobył prawie 53 proc. głosów, podczas gdy kandydat rządzącej partii PRI zajął dopiero trzecie miejsce. Założona przez Lópeza Obradora Partia Odnowy Narodowej zdobyła blisko połowę mandatów w Senacie oraz prawie dwie piąte w Izbie Deputowanych. Fot. Bloomberg

Zmiana warty na szczytach władzy oznacza także większe ryzyko fiaska rozmów w sprawie renegocjacji porozumienia o wolnym handlu NAFTA oraz zwiększenia protekcjonizmu i roli państwa w gospodarce. Zdaniem dziennika „Washington Post”, zupełnie nietrafione są jednak porównania prezydenta elekta z niedawnym przywódcą Wenezueli Hugo Chávezem. Nawet jeśli prezydent zechce wzmocnić swoją władzę, to krajowe instytucje demokratyczne są na tyle mocne, by nie pozwolić na osunięcie się Meksyku w autorytaryzm. Zwycięstwo Lópeza Obradora z pewnością jednak oznacza ostateczny upadek Partii Rewolucyjno-Instytucjonalnej (PRI), która przez 90 lat utrzymywała dominującą pozycję na scenie politycznej.

„Najważniejsze jest nie to, kto wygra, ale to, kto straci władzę” — ocenia „Washington Post”. PRI, która była czołową partią w sięgającej przełomu lat 20. i 30. XX w. epoce meksykańskiego autorytaryzmu,zachowała władzę w latach 90., nawet mimo demokratyzacji. Jeszcze w ubiegłej dekadzie, mimo przebywania w opozycji za rządów prezydentów Vicente Foxa i Felipe Calderóna, utrzymała wpływy, by ponownie zwyciężyć w 2012 r. Tym razem nadzieje na powrót do czasów świetności prawdopodobnie zawiodą — ustępujący prezydent Enrique Peñii Nieto zostawia wizerunek PRI w gruzach. Seria skandali korupcyjnych i fala przemocy sprawiły, że przed wyborami zaledwie 17 proc. Meksykanów deklarowało, że chce utrzymania rządów PRI. Wykrusza się twardy elektorat partii, oparty na związkach zawodowych, organizacjach sąsiedzkich i chłopskich oraz pracownikach państwowej administracji, a w kampanii aż nadto widać było słabość partyjnych struktur.

Strategia PRI, która bazowała na klientelizmie i używaniu programów socjalnych do zapewnienia sobie głosów, przestała być skuteczna ze względu na zmiany systemowe. Postępujące od lat 90. reformy w sferze polityki społecznej sprawiają, że coraz trudniej jest używać programów z tej dziedziny jako narzędzi do kupowania głosów. Rozwój społeczeństwa obywatelskiego oraz mediów społecznościowych sprawia, że przypadki korupcji lub prób kupowania głosów wychodzą na światło dzienne. Szerokim echem odbiły się w ostatnich latach takie skandale korupcyjne, jak ten z udziałem gubernatora stanu Veracruz, który przed aresztowaniem uciekał aż do Gwatemali. Tymczasem uniezależnienie od rządu komisji wyborczej, dokonane jeszcze w latach 90., sprawia, że wyborcy mają poczucie, że ich głosy będą przeliczone uczciwie. O tym jednak, czy upadek ery PRI przyjdzie z korzyścią dla Meksyku, ostatecznie zdecyduje kształt polityki Andrésa Manuela Lopeza Obradora. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Polityka / W Meksyku skończył się XX wiek