Poker europejski to gra dla ludzi o żelaznych nerwach, pełna zwrotów akcji, blefu. No i karty trzeba trzymać „przy orderach”, albo jeszcze bardziej skryte. Amerykanie, jako wyjątkowo prosty naród, wymyślili swoją odmianę tej gry, gdzie wszystkie karty są... odkryte, a tylko jedna zakryta. Ale i tu, i tu można dużo wygrać i przegrać.
Poker, w jakiego grano w PKN Orlen, z pewnością nie był amerykański, on nawet nie był europejski, on był wschodnioeuropejski. Taki nasz, rodzimy — nic nie było wiadomo: ani kto rozdaje, ani kto trzyma bank. Literalnie: nic. A jak już Wiesław Kaczmarek, który kiedyś i trzymał bank, i rozdawał karty, zaczął mówić o moralności w tej grze, to spodziewaliśmy się wszystkiego najgorszego. No i przed walnym zgromadzeniem, i na nim dymu było sporo, ale jak już ten siwy dym opadł, to wyłonił się... Kulczyk, którego tam wcale nie było.
Teraz scenariusz wydaje się bardzo prosty: zwyciężyła opcja Millerowo-Kulczykowo-Wróblowa, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by szybko dążyć do fuzji z MOL. Jednak gra nie jest skończona, państwo nie utraciło kontroli nad spółką. Czy obecny układ zdąży przeprowadzić odpowiednie zmiany? Poker trwa. Przy zatrzymywaniu Modrzejewskiego (poprzedni prezes) było 14 oficerów UOP w kilku samochodach. Czy Wróbla, obecnego prezesa, będzie zatrzymywała cała kompania z helikopterami i kanonierkami? A może ktoś to jednak przerwie?