W ostateczności pozostaje Rio Bravo del Norte

Jacek Zalewski
opublikowano: 2003-12-04 00:00

Wypowiedź ministra Włodzimierza Cimoszewicza na temat wiz amerykańskich dla Polaków (patrz str. 3) jest precyzyjna i realistyczna, ale niestety — mało optymistyczna. Płonne okazały się powszechne nadzieje społeczne, iż polsko-amerykański sojusz w sprawie irackiej zmieni obraz naszych petentów w oczach konsulów USA. Nie ma żadnych szans na spadek odsetka odmów poniżej poziomu 3 proc., od czego Stany Zjednoczone uzależniają zawieszenie wobec obywateli danego kraju obowiązku wizowego. Pewne pozostaje za to kasowanie przez konsulaty po 100 USD od każdej decyzji, także odmownej.

Na utopię wygląda również koncepcja przeniesienia amerykańskiej odprawy imigracyjno-celnej na Okęcie, aby pasażerowie naszych samolotów nie byli narażeni na ponoszenie niepotrzebnych kosztów i odsyłanie ich z ważnymi wizami z powrotem do Polski. Do czasu wybudowania w Warszawie drugiego terminalu o zmianach nie ma raczej mowy. Poza tym wyobraźmy sobie sytuację, że oto na Okęciu amerykańskie służby odkrywają, iż podróżny jest ścigany w Stanach Zjednoczonych za przestępstwo federalne, ale w Polsce jest on czyściutki...

Strona amerykańska wcale nie ukrywa, że wobec każdego przybysza do USA stosowana jest zasada DOMNIEMANIA WINY, a konkretnie — domniemania zamiaru emigracji, a przynajmniej pracy na czarno. Nawet posiadacz wizy 10-letniej, opuszczający USA zgodnie z przepisami przed upływem 6 miesięcy i wkrótce ponownie przyjeżdżający — staje się mocno podejrzany. Te fobie istniały zawsze, ale po 11 września 2001 r. oczywiście się wzmocniły. Notabene Amerykanie przygotowują swoim gościom niespodziankę — wkrótce rozpoczną pobieranie od nich odcisków palców!

Cóż zatem pozostaje najbardziej zdeterminowanym Polakom? Ano, razem z braćmi Meksykanami przeprawa przez Rio Bravo del Norte (od strony amerykańskiej zwaną Rio Grande), która jest granicą raju na długości ponad 2000 kilometrów. Pozostaje tylko jeden problem — urząd imigracyjny często urządza tam ODPRAWĘ KOŃCOWĄ...