W piątek na warszawską giełdę powróciła stabilizacja

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2003-04-04 13:20

Indeks WIG20 pozostaje poniżej istotnego poziomu 1130 punktów, chociaż sytuacja na pozostałych parkietach Europy poprawiła się. Inwestorów cieszą sukcesy Amerykanów wokół Bagdadu. Na GPW obroty nie są już tak pokaźne jak w czwartek, a kursy blue chipów praktycznie nie zmieniają się. Rośnie wycena Elektrimu, na którego NWZA prawo głosu jednak zachowały Polsat i BRE.

Rośnie kurs Elektrimu. Na NWZA Vivendi może znowu zablokować zmiany w statucie, ale nie umożliwi Polsatowi wprowadzenia przedstawiciela do rady nadzorczej.

Stabilny jest kurs TP SA, której towarzyszą wysokie obroty. Operator podał, powołując się na raport roczny France Telecom, że francuski koncern oraz Kulczyk Holding mają opcję kupna 10 proc. akcji TP SA, gdyby Skarb Państwa sprzedawał akcje TP SA w ofercie publicznej. W takiej sytuacji nie dziwi, że Francuzi nie walczyli o wykonanie opcji kupna 2,5 proc. akcji ze Skarbu Państwa. W każdej sytuacji mogą bowiem zapewnić sobie ponad 50 proc. głosów w telekomie. TP SAchce w tym roku zwiększyć skonsolidowane przychody o 3-5 proc., a jej inwestycje kapitałowe mają nie przekroczyć 4,5 mld zł. Redukcje zatrudnienia obejmą 5 000 osób.

Konferencja prasowa władz BPH PBK nie wpłynęła na wycenę banku. Tegoroczny wynik ma pobić 148 mln zł skonsolidowanego zysku netto z 2002 r., ale tego już dawno oczekiwał rynek.

Po słabym początku poprawia się wycena Comarchu. W czwartek popyt na akcje krakowskiej spółki wywołała wiadomość o silnym partnerze (Cap Gemini Ernst&Young) w walkach o oferty przetargowe z silnym. Gwiazdą IT pozostaje za to Softbank, w którym analitycy upatrują beneficjenta kilku przetargów publicznych. Akcje spółki, które jeszcze miesiąc temu wyceniano na 14 zł, teraz kosztują blisko 20 zł.

Najsłabszym papierem jest Centrozap, który traci kilkanaście procent. Zarząd spółki postanowił nie przedłużać agonii firmy i sam wystąpił o jej upadłość. To rzadkość, bo z reguły kierownictwa polskich spółek na siłę walczą o przetrwanie, co oznacza tylko koszty i dodatkowe straty dla udziałowców.

Przemek Barankiewicz, [email protected]