W pogoni za własnym M

Martyna Mroczek
27-03-2009, 00:00

Po okresie radosnego kredytobrania, mieszkanie znów stało się trudno dostępnym dobrem. Pomoże rząd — ale nie wszystkim.

Zofia to 24-letnia pracownica warszawskiej agencji PR. Ma umowę o pracę i co miesiąc 4 tys. zł na rękę. Brutto to jakieś 5,6 tys. zł.

Pierwszy raz poszła do doradców finansowych w lipcu 2008 roku.

— Myślałam o zaciągnięciu kredytu na 100 albo 110 proc. wartości mieszkania. Najlepszą ofertę mogłam dostać we frankach szwajcarskich: 450 tys. zł kredytu na 45 lat, z ratą w wysokości około 1,9 tys. zł. Możliwości było wiele, wszędzie moja zdolność kredytowa plasowała się w okolicach 400 tys., zł z ratą poniżej 2 tys. zł miesięcznie — opowiada Zofia.

Decyzję o kupnie mieszkania odłożyła jednak na później. I to był błąd. W ciągu pół roku sytuacja na rynku kredytów hipotecznych odwróciła się o 180 stopni.

— W styczniu 2009 r. poszłam do firmy doradztwa finansowego jeszcze raz, żeby sprawdzić, jak wygląda moja zdolność kredytowa, gdy wokół panuje kryzys. Niestety, okazało się, że już tylko jeden bank oferował mi kredyt na 104 proc. wartości mieszkania, i tylko w złotówkach. Koszt kredytu znacząco wzrósł. Z ratą poniżej 2 tys. zł mogłabym dostać maksymalnie 250 tys. zł. A to o wiele za mało na mieszkanie w Warszawie. Pozostaje mi zatem wynajem albo powrót do rodziców… — dodaje Zofia.

Pożyczki się zwijają

Krach nastąpił we wrześniu 2008 roku.

— Kredyty hipoteczne, motor sprzedaży w segmencie detalicznym, z dnia na dzień przestały być udzielane. Banki miały ogromne problemy z pozyskiwaniem waluty, przede wszystkim franka, na międzynarodowym rynku bankowym. W krótkim czasie koszt pozyskania finansowania wzrósł dla banków nawet dziesięciokrotnie. Pojawiły się problemy z wypłacaniem kolejnych transz kredytowych. Komisja Nadzoru Finansowego zaczęła zmuszać banki do wycofywania kredytów we frankach z oferty — komentuje Michał Macierzyński, analityk bankier.pl.

Słabnący złoty doprowadził do szybkiego wzrostu portfela kredytowego udzielanego w walucie obcej. Banki musiały zacząć pożyczać pieniądze od klientów detalicznych, bo zamarł też polski rynek międzybankowy. Dlatego w ciągu ostatnich kilku miesięcy przyciągały klientów wysokim oprocentowaniem lokat.

Marże w przypadku kredytów frankowych wzrosły nawet ponad trzykrotnie, a złotowych dwu-, trzykrotnie. W wielu bankach pojawił się wymóg wkładu własnego, a maksymalna wartość kredytu zmalała do 100 proc. wartości nieruchomości. Skrócił się też maksymalny okres kredytowania.

— Rynek kredytów hipotecznych dostosował się do nowych warunków gospodarczych w ciągu kilku miesięcy, podczas gdy jego rozwój trwał kilka lat — komentuje Michał Macierzyński.

Władza na ratunek

Co będzie dalej? Monika Dybciak z BGŻ, autorka raportu "Perspektywy rozwoju rynku nieruchomości w Polsce w 2009 r." prognozuje, że wysokie koszty kredytów hipotecznych oraz ich niska dostępność związana z niekorzystną sytuacją płynnościową sektora bankowego nadal będą ograniczać popyt na nieruchomości. Zainteresowanie nabyciem lokali spadnie również w wyniku podwyższenia ryzyka kursowego. Słaba waluta krajowa wpłynie na zwiększenie kosztów obsługi kredytów walutowych, co — w połączeniu z pogorszeniem sytuacji na rynku pracy — może doprowadzić do wzrostu liczby nieobsługiwanych kredytów.

— Najlepszym obecnie kredytem jest ten z dopłatami rządowymi, czyli "Rodzina na swoim". Ma jednak ograniczenia. Dlatego dla ludzi samotnych lub zainteresowanych większym mieszkaniem, ciekawym rozwiązaniem jest kredyt w euro, aczkolwiek wiąże się z ryzykiem, że obecne spadki wartości złotego nie są ostateczne. Należy zatem uważnie patrzeć na marżę kredytu. Zaciąganie go w obecnej sytuacji jest ryzykowne, a przy deflacji na rynku nieruchomości każdy kolejny miesiąc przynosi dalsze obniżki cen — sumuje Michał Macierzyński.

Podpowiedź. Najlepszym obecnie kredytem jest ten z dopłatami rządowymi, czyli "Rodzina na swoim". Ma jednak ograniczenia. Dlatego dla ludzi samotnych lub zainteresowanych większym mieszkaniem, ciekawym rozwiązaniem jest kredyt w euro — radzi Michał Macierzyński, analityk Bankier. pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Martyna Mroczek

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / W pogoni za własnym M