W polityce klimatycznej ważny jest instrument, a nie cel

  • Adam Czyżewski
opublikowano: 07-11-2014, 14:56

W ostatnich dniach brałem udział w Forum Energetycznym w Usti nad Labem w Czechach.

Podczas dyskusji moderator panelu zapytał mnie, dlaczego Polska tak długo kontestowała politykę klimatyczną UE a teraz się zgodziła na podwyższony cel redukcji emisji. Odpowiedziałem, że moim zdaniem to nie my się zmieniliśmy tylko Unia Europejska dostrzegła swoje błędy w tym zakresie i postanowiła się z nich wycofać (więcej na ten temat TUTAJ>>).

Oczywiście nie będzie to łatwe i nie wiadomo, czy się uda, bo w UE już zdążyliśmy wyhodować silne grupy lobbingowe, które łatwo nie oddadzą pola. Ale dobrze jest, że na poziomie UE mamy jeden wiodący cel w redukcji emisji o 40% w stosunku do 1990 roku i  jeden instrument (cena uprawnień do emisji). Dlaczego nadmiar celów szkodzi, już wielokrotnie wyjaśnianiem, także na łamach tego bloga. W obecnej propozycji KE cele dodatkowe (27% udział OZE w zużyciu energii całej Unii Energetycznej i 30% cel redukcji zużycia energii) nie są obowiązujące.

W debacie na temat polityki klimatycznej najwięcej emocji wywołuje dyskusja właśnie o celach. Prawdopodobnie dlatego, że uczestniczący w debatach przyjmują za pewnik, że cel i instrument łączy silna zależność przyczynowo skutkowa. Tak jest w istocie w modelach, przy pomocy których bada się wpływ polityki klimatycznej na gospodarkę. Modele maja to do siebie, że abstrahują od nieprzewidywalnych wydarzeń, takich jak recesje, kryzysy ale także tych pozytywnych, takich jak pojawienie się nowych, rewolucyjnych technologii, które zmieniają relacje cen źródeł energii. Natomiast rzeczywistość aż się roi od nieprzewidywalnych wydarzeń, które powodują, że prognozy sprawdzają się tylko w przybliżeniu albo nie sprawdzają się wcale. Dotyczy to zwłaszcza długiego horyzontu czasu, na jaki projektuje się polityki klimatyczne. Gdy przechodzimy z modelu do realu, wartość celu redukcji emisji, jaką planujemy osiągnąć za 20 lat ma tyle wiarygodności, ile sprawdzalność projekcji w horyzoncie 20 lat. Liczy się natomiast instrument, od którego zależy skuteczność i koszt polityki dla podatnika.

Instrument europejskiej polityki klimatycznej, jakim jest cena uprawnień do emisji, został zaprojektowany w ten sposób, że na jego poziom (teoretycznie uzależniony tylko od wartości celu), w praktyce wpływają wszystkie zdarzające się po drodze nieszczęścia i sukcesy. To z kolei powoduje, że osiągamy efekt odwrotny od zamierzonego. Cena uprawnień do emisji spada prawie do zera z powodu nieoczekiwanej redukcji emisji w następstwie głębokiej recesji a następnie mizernego ożywienia gospodarczego. W rezultacie, zamiast nakłaniać podmioty gospodarcze do podążania w określonym kierunku, polityka wprowadza zamieszanie i zniechęca do podejmowania jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych. W biznesie nazywamy to podwyższonym ryzykiem regulacyjnym. Nie bójmy się zatem ambitnych celów klimatycznych, bo to nie one są groźne. Groźne są nieprzemyślane instrumenty ich realizacji, które niepotrzebnie powiększają i tak dużą niepewność związaną z ultra – długim horyzontem polityki klimatycznej.

Jeśli udałoby się wprowadzić instrument odporny na to, co nieprzewidywalne, różnicujący relacje cen energii w zależności od emisyjności, wyznaczylibyśmy biznesowi kierunek inwestycji i rozwoju nowych technologii. Polityka klimatyczna zyskałaby wiarygodność. Biznes wybierałby najtańsze dostępne technologie redukcji emisji i wraz z nauką poszukiwałaby nowych. A co z redukcjami emisji? Poziom celu, jaki zostałby osiągnięty w 2030 i 2050 roku zależałby od wszystkich wstrząsów, jakie zdarzą się po drodze i wpłyną na tempo rozwoju gospodarczego w tym horyzoncie. Będziemy się rozwijać szybciej, emisje będą większe. Będziemy się rozwijać wolniej, będą mniejsze. Ale bez względu na koniunkturę i to, jakie technologie się pojawią, będziemy skutecznie budować gospodarkę niskoemisyjną dużo tańszym kosztem. Dobrą informacją jest to, że taki instrument istnieje. Odgadnięcie jego nazwy zostawiam szacownym czytelnikom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN ORLEN

Polecane