Jedyną stałą rzeczą w organizacji jest zmiana. Myśl Petera F. Druckera, amerykańskiego guru zarządzania, to chleb powszedni polskich menedżerów. Widzą mnóstwo nowych szans, dzięki którym modele zarządcze ulegną przekształceniu.
— Współczesna polska, wciąż młoda, gospodarka funkcjonuje w świecie swobodnie wymienianych idei, co sprzyja odchodzeniu od lokalnego modelu zarządzania — twierdzi Agnieszka Surmacka, prezes PKO BP Finat. Jej zdaniem, wciąż istnieją w Polsce dwa modele zarządzania: hybrydowy, adaptujący anglosaską kulturę korporacyjną do bardziej zamkniętej i nieokazującej zaufania polskiej mentalności, oraz folwarczny — obowiązujący w rodzimych firmach, w których nie wdrażano zachodnich standardów.
Świat się kręci
Polscy menedżerowie chcą się uczyć nowego. Przykładem może być branża producentów konstrukcji stalowych. Polska jest drugim w Europie, po Niemczech, krajem pod względem potencjału produkcyjnego w tym sektorze. Firm jest dużo, są mocne, w większości mają rodzimy kapitał i są oparte na polskich menedżerach.
— Mamy poczucie, że wiele firm żyje z dnia na dzień i brakuje im zarządzania strategicznego. Dlatego Polska Izba Konstrukcji Stalowych zleciła przeprowadzenie badania wśród firm z branży. Podczas zaplanowanej jesienią konferencji zamierzamy zatrzymać się przy wnioskach z badania i zastanowić się, jak zarządzać z sukcesami w naszych firmach pod kątem innowacji, rozwoju i stylu — mówi Bartłomiej Baudler, członek rady izby i dyrektor zarządzający Kersten Europe. AB, dystrybutor IT i elektroniki, zmienia się cały czas.
— Stworzyliśmy firmę i tak nią zarządzamy, aby słuchała klientów i starała się ich wspierać oraz wskazywać nowe kierunki rozwoju. Nasz model zarządzania opiera się w dużej mierze na relacyjności z partneramii dostawcami. AB jest poddawane ciągłej zmianie na różnych poziomach, aby ciągle reagować głównie na zmianę oczekiwań partnerów i sprzedawców — mówi Andrzej Przybyło, prezes AB.
Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT, zauważa, że Polska jest w momencie wykuwania zasad, które będą mieć ogromny wpływ na style działania firm.
— Debata o umowach czasowych to tak naprawdę debata o stylu zarządzania. Świat cały czas się rozwija i idzie w stronę elastyczności. Połowa osób, które dziś się rodzą, będą pracować w zawodach, które jeszcze nie istnieją, jak programator drukarki 3D czy operator drona — mówi Sebastian Mikosz.
Inwestycje dają impuls
Tomasz Pruszczyński, prezes, współzałożyciel i akcjonariusz SARE, spółki zajmującej się e-mail marketingiem, podkreśla, że na kształt zarządzania firmą wpływa także infrastruktura. Inwestycje w drogi ściągnęły np. zagraniczne koncerny z ich metodami. Ale nie tylko.
— Rozbudowana infrastruktura telekomunikacyjna pozwala na relokowanie serwerowni, zaplecza biurowego bez strat dla przepływu informacji wewnątrz firmy, ale z korzyścią dla kosztów wynajmu powierzchni. Dostarczając rozwiązania IT usprawniające sprzedaż czy komunikację, widzimy, jak znikają naturalne dotychczas bariery odległości, niedostatecznej ilości informacji czy niskiego tempa ich przepływu wewnątrz organizacji — twierdzi Tomasz Pruszczyński. Inwestycje w infrastrukturę sfinansowała UE. Można więc stwierdzić, że Bruksela ma wpływ na zarządzanie w Polsce. Przed zbyt dużym przywiązaniem do unijnych funduszy przestrzega Jakub Karnowski, prezes PKP.
— Dają złudzenie, że pieniądz jest bardzo dostępny. Po 2020 r. na długoterminowe inwestycje będzie ich dużo mniej. To spowoduje, że duże w tej chwili wydatki na infrastrukturę po 2020 r. zostaną ograniczone. Trudno będzie je zastąpić innymi źródłami. Polska w coraz większym stopniu staje się częścią gospodarki światowej. Za parę lat nasze sposoby zarządzania będą coraz bardziej upodabniać się do tych, które obowiązują w krajach Europy Zachodniej. Mam nadzieję, że bardziej do stylów oznaczających racjonalną i sensowną pracę, a nie marnotrawstwo. Są w Europie kraje, które dostały dużo pieniędzy i nic z tego nie wynikło. Grecja jest przykładem takiego kraju, który zmarnował 30 lat — twierdzi Jakub Karnowski.
Naukowiec nauczy
Miliardy, które w latach 2007-13 zostały wykorzystane na budowę laboratoriów, parków technologicznych itd., mają dziś duży wpływ na polskie firmy. — Centra badawczo-rozwojowe (RTO), do których można zaliczyć również Wrocławskie Centrum Badań EIT+, działające na styku nauki i biznesu, muszą przede wszystkim stanowić źródło tworzenia nowej wiedzy, wynalazków i innowacji. Aby spełnić ten cel, zarówno ich struktura organizacyjna, model zarządzania oraz kultura powinny sprzyjać przeprowadzaniu szybkich zmian i wspierać dzielenie się wiedzą oraz ciągły rozwój. Taki model wdrażamy w EIT+. Budujemy zatem raczej płaską strukturę, nisko sformalizowaną, wyspecjalizowaną, elastyczną, sprzyjającą innowacyjności i transferowi wiedzy — mówi Katarzyna Dorywała, wiceprezes Wrocławskiego Centrum Badań EIT+.
Centrum zależy też na wykorzystywaniu potencjału intelektualnego i kompetencji pracowników.
— Umożliwiamy im zatem uczestnictwo w różnych działaniach, niezależnie od zajmowanych stanowisk czy podstawowego zakresu obowiązków, i otwarcie powtarzamy, że „it’s OK to fail”. Takie zasady w przypadku centrum typu RTO są niezbędne. Nasi pracownicy to przede wszystkim pełni pasji młodzi naukowcy, którzy wrócili do nas m.in. z Princeton z USA, z Instytutu Fraunhofera w Niemczech oraz Danii, Belgii czy Francji. Bez pracy zespołowej, elastyczności, otwartości komunikacyjnej nie powstawałyby dobre projekty naukowe i nowe technologie — twierdzi Katarzyna Dorywała.
Teraz miliardy z Unii Europejskiej mogą dalej zmienić polskie firmy. W obecnym rozdaniu duży nacisk położono na współpracę nauki z biznesem.
— Biznes i nauka tworzą u nas dość skomplikowany związek. Potrzebują czasu, gdyż historia tej miłości jest jeszcze dość krótka. Polska nie ma wielkich doświadczeń w wykorzystywaniu ogromnego potencjału naukowego, jakim dysponuje. Jednak coraz intensywniej współpracujemy z naukowcami, którzy pomagają nam w prowadzonych projektach badawczych. Zobaczymy, czy nowe pieniądze pomogą w tym dotarciu — mówi Tomasz Pruszczyński.
Jest pewien, że programy będą dodatkową zachętą dla zarządzających, by zwracać się do ośrodków naukowych z propozycjami współpracy.
— Może w ten sposób ukujemy standardy i praktyki, które w przyszłości będą fundamentem dla innowacyjnej gospodarki — mówi Tomasz Pruszczyński.
O innowacyjnej gospodarce i wkładzie polskich firm w zarządzanie w innowacyjnym świecie będzie można przeczytać w kolejnej części cyklu „Zarządzanie po polsku” za tydzień.
SZEF KONTRA ZESPÓŁ: Polskie firmy stosują różne rozwiązania. Część idzie w stronę mniejszego formalizmu w relacjach między pracownikami i tzw. płaskiej struktury organizacyjnej, część pozostaje przy hierarchicznym modelu, doskonaląc inne umiejętności. Model zarządzania trzeba dostosować do konkretnej organizacji — mówi Katarzyna Dorywała, wiceprezes Wrocławskiego Centrum Badań EIT+. [FOT. MARCIN WITKOWSKI]