W Śląskim zatrudnili trenera

System doradzi klientowi banku, jak zapanować nad domowym budżetem i zasugeruje, jak oszczędzać pieniądze. To oferta dla niezaawansowanych

Cztery lata temu przez polski rynek bankowy przetoczyła się fala mody na PFM (Personal Financial Manager), czyli narzędzia do zarządzania osobistymi finansami i planowania oszczędności. System kategoryzował wydatki kartą, rozpoznając po kodzie terminalu, gdzie zostały zrobione zakupy, przyporządkowując je do określonych kategorii: żywność, AGD, paliwo. Klient mógł samodzielnie rozbudowywać katalog i dodawać podkategorie. PFM zliczał miesięczne wpływy i rozchody i na kolorowych wykresach prezentował saldo na koniec miesiąca. Automatycznego księgowego opracował również ING Bank Śląski — Finansometr.

Tak się nazywał i, jak przystało na ten bank, była to porządnie wykonana robota — czego nie można powiedzieć o wszystkich rozwiązaniach oferowanych na rynku. Z tak ciekawymi opcjami jak porównywanie swojego budżetu z innymi klientami ING o podobnym do naszego statusie majątkowym, rodzinnym itp. Finansomert zakończył żywot po cichu, jak inne bankowe i niebankowe (bo aplikacji do zarządzania budżetem domowym pojawiło się w appstorach niemało) PFM. Po zdjęciu kolorowego opakowania na koniec dnia okazywało się, że najbardziej wysublimowany asystent finansowy kilka długości przegrywa z Excelem czy zwykłą kartką do spisywania domowych wydatków. Teraz ING wraca na rynek z nowym rozwiązaniem: „Trenerem finansowym”, który ma pomóc nie tylko w zarządzaniu budżetem, ale w planowaniu oszczędności oraz lokowaniu nadwyżek finansowych. Podobnie jak Finansometr sortuje wydatki według kategorii, sumuje wpływy i rozchody, pokazując końcowy stan kasy. Jest to jednak wstęp do finansowego treningu, polegającego na ustaleniu, ile dana osoba może odkładać pieniędzy i co z nimi zrobić. Trener bardzo mocno koncentruje się na edukacji klienta. Uczy go, że odkładanie niewielkich nawet kwot, rzędu 50 zł miesięcznie, pozwala z czasem zbudować kapitalik.

Tak jak w klasycznych PFM możemy ustalić cele oszczędnościowe: wakacje, samochód, dziecko itp. Kiedy na rachunku są już jakieś pieniądze, do głosu dochodzi trener, który radzi klientowi, żeby stworzył sobie poduszkę bezpieczeństwa, sugerując, na podstawie przepływów na rachunku, jaka to może być w jego konkretnym przypadku kwota. Jeśli budżet się nie dopina, sugeruje, gdzie można szukać oszczędności w wydatkach. Trener działa głównie na danych „zasysanych” z rachunku/ów klienta. System można jednak zasilić danymi z innych banków, tak by obraz finansów był możliwie najpełniejszy. Kiedy klient jest już wyedukowany, ma odpowiednią poduszkę finansową i posiada nadwyżkę ulokowaną na lokacie czy rachunku, trener przechodzi do meritum, czyli doradztwa. Na razie jest to nieco rozbudowany pasaż handlowy z funduszamiznany już z kilku banków. Z tą różnicą, że łatwiej przez niego przejść, bo dostajemy wiele informacji, gdyż trener jest przewodnikiem objaśniającym, na czym polega inwestowanie, pokazuje symulacje, ile można zarobić, i jakie jest ryzyko straty. Generalnie ING koła nie wymyślił, nie jest to na pewno cieszący się coraz większą popularnością na Zachodzie robo advisor, czyli w pełni automatyczny system doradztwa finansowego. Niemniej, trener finansowy wpisuje się w realizowaną przez bank od lat misję edukowania klientów z oszczędzania. Dla kogoś, kto co miesiąc ślęczy nad Excelem, żeby zaplanować domowy budżet, nie jest to narzędzie, po które sięgnie z drżeniem rąk. Dla osób, które o oszczędzaniu mają mgliste pojęcie, trener może być dobrym przewodnikiem do nieznanego im świata. ING zapowiada poza tym, że na razie jest to pierwsza wersja systemu, który z czasem będzie doskonalony, a w przyszłym roku nie wyklucza wprowadzenia robo-advisors dla klienta masowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W Śląskim zatrudnili trenera