W sprawie JTT każdy sąd wie swoje

opublikowano: 21-03-2013, 00:00

Nie było zmowy grupy spółek MCI, a fundusz nie zarabiał na aktywach upadającej firmy, tylko spłacał jej długi — uważa sąd apelacyjny

Nawet Sąd Najwyższy (SN) może się pomylić. Do takiego wniosku prowadzi analiza uzasadnienia wyroku wrocławskiego Sądu Apelacyjnego (SA) w sprawie JTT Computer, do którego dotarł „PB”. W styczniu 2013 r. przyznał on MCI Management, byłemu akcjonariuszowi JTT, 28,8 mln zł odszkodowania (plus 17,5 mln zł odsetek) za straty na akcjach byłego lidera branży IT, zniszczonego bezprawnymi decyzjami fiskusa. To rekordowe odszkodowanie, jakie w Polsce uzyskano na skutek błędów urzędniczych.

Zobacz więcej

Tomasz Czechowicz, prezes MCI Management, podważał ustalenia Sądu Najwyższego w sprawie JTT Computer. Z jego wersją wydarzeń sprzed 10 lat zgodził się wrocławski Sąd Apelacyjny. [FOT. GK]

Redukcja do zera

SA zajął się sprawą po tym, jak w czerwcu 2012 r. SN uchylił przyznane MCI odszkodowanie wysokości 46,5 mln zł i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy. U podstaw wyroku SN leżały ustalenia, które stawiały w złym świetle zarząd JTT i grupę MCI. Najwyższa instancja sądowa samodzielnie ustaliła stan faktyczny sprawy, czego — zdaniem prawników — robić nie może. Podejrzewała zmowę spółek z grupy MCI, przejęcie od syndyka aktywów JTT i sprzedaż akcji spółki po niedoszacowanej cenie. Ocena sprawy przez SN sprowadzała się do wniosku, że MCI dobrze zarobił na upadającym JTT, a potem zażądał od państwa odszkodowania.

Tomasz Czechowicz, prezes MCI Management (jeden z założycieli JTT), zaprzeczał ustaleniom SN. Na podstawie zgromadzonych dowodów i dokumentów jego wersję wydarzeń przyjął SA. W uzasadnieniu orzeczenia stwierdził, że pozbawienie w 2000 r. JTT 10,5 mln zł na podstawie nieostatecznych i bezprawnych (tak orzekł NSA) decyzji fiskusa odebrało spółce możliwość normalnego rozwoju i było podstawową przyczyną jej upadłości w 2004 r.

„Następstwem upadłości JTT była redukcja wartości jej akcji praktycznie do zera” — uważa sąd apelacyjny. MCI posiadał 36 proc. walorów JTT, za które zapłacił 10 mln zł. W efekcie bankructwa ich wartość spadła tak mocno, że fundusz dostał za nie tylko 45 tys. zł. Biegli z Katedry Inwestycji i Wyceny Przedsiębiorstw Uniwersytetu Szczecińskiego wyliczyli, że gdyby nie nagonka fiskusa, w 2004 r. cena akcji JTT w portfelu MCI sięgałaby 29,5 mln zł.

I tę kwotę jako równowartość straty MCI przyjął SA, zasądzając odszkodowanie. Ponadto wrocławski sąd obalił najbardziej bolesne dla MCI ustalenia SN: zmowę spółek grupy i zarobek na aktywach JTT. Zdaniem SA, SN miał powziąć podejrzenie zmowy na podstawie nieprecyzyjnych sformułowań zawartych w niektórych dokumentach, pismach procesowych i opinii biegłych.

W jego ocenie, nie było też zarobku na aktywach JTT. „Postępowanie dowodowe nie potwierdziło, aby taki fakt miał miejsce. Okazuje się bowiem, że wskazana transakcja nie dotyczyła wierzytelności JTT, lecz wierzytelności wobec JTT, czyli jej długów, które spółka Technopolis [zależna od MCI — red.] przejęła, spłacając wierzycieli JTT.

W sprawie brak jest również dowodów, które świadczyłyby o nabyciu przez spółkę Technopolis jakichkolwiek wierzytelności od syndyka” — czytamy w uzasadnieniu.

Podstawy do kasacji

To jednak nie musi być koniec procesu odszkodowawczego, który ciągnie się już ponad 6 lat. Skarb państwa nie wyklucza ponownego zaskarżenia wyroku SA do… Sądu Najwyższego. — Naszym zdaniem, są podstawy do kasacji. Jednak decyzja zostanie podjęta po analizie uzasadnienia wyroku SA, który wczoraj otrzymaliśmy — mówi Piotr Kaczorkiewicz, radca prawny Prokuratorii Generalnej, broniącej w procesie skarbu państwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu