W sprawie tarczy - prawie zgodność

Jacek Zalewski
opublikowano: 11-01-2008, 00:00

Mimo zadeklarowanego przez premierów Polski i Czech zaledwie 10-procentowego udziału w tematyce ich rozmów — ponoć 90 procent zajęły inne sprawy — najważniejszym wątkiem wczorajszej wizyty Donalda Tuska u Mirka Topolánka w Pradze była bez wątpienia amerykańska tarcza antyrakietowa. Oba nasze kraje miałyby stać się towarzyszami — no właśnie, nie bardzo wiadomo, doli czy niedoli. Polsce przypadłaby wyrzutnia rakiet przechwytujących, Czechom zaś — radar rozpoznający nadlatującego wroga. W tej sytuacji oczywista staje się konieczność konsultacji i koordynacji działań obu rządów przed kolejną fazą ich negocjacji z Amerykanami.

Obaj premierzy zadeklarowali pełne zrozumienie interesów partnera — cokolwiek to znaczy. Nasz nowy rząd zmienił podejście do tarczy i podniósł się wobec Amerykanów z kolan. Prezydent Lech Kaczyński rok temu pochopnie oznajmił, że umieszczenie wyrzutni w Polsce właściwe zostało przesądzone. Tymczasem premier Donald Tusk stawia dość naturalny warunek zwiększenia bezpieczeństwa Polski, a nie tylko USA. Podbijamy stawkę i oczekujemy: wyposażenia polskiej armii w obronne rakiety krótkiego i średniego zasięgu, całkowitego sfinansowania tarczy przez Amerykanów oraz jednoznacznego rozstrzygnięcia, że na zajętym przez wyrzutnię skrawku Polski (hipotetycznie koło Słupska) obowiązywać będzie prawo nasze, a nie amerykańskie.

Tradycyjnie pacyfistyczne społeczeństwo Czech w zdecydowanej większości jest przeciwne instalacjom, chociaż u nich w grę wchodzi jedynie radar. Badania w Polsce wskazują na przewagę innej opcji — nie odrzucamy z góry przyjęcia amerykańskich antyrakiet, chodzi jedynie o to, co w zamian. Czyli przeważa duch biznesowy. Notabene, z wojskowego punktu widzenia wdrożenie tylko jednej części projektu nie ma żadnego sensu. Dlatego tak ważna jest negocjacyjna solidarność, aby nie doszło do sytuacji, że jedno z państw sfinalizuje układ, a drugie znajdzie się pod ogromną presją amerykańską.

Wczoraj premierzy zadeklarowali, że są prawie zgodni. Między wierszami doszukiwaliśmy się, na czym polega to czyniące różnicę „prawie”. I wyszło, że chodzi przede wszystkim o terminy. Mirek Topolánek odwiedzi Waszyngton wcześniej niż Donald Tusk, który z kolei będzie rozmawiał o tarczy w Moskwie — ale tylko informacyjnie, bo Rosja nie stanie się współdecydentem, choć tego żąda. Polski horyzont negocjacyjny sięga końca roku 2008, gdy będzie odchodził pomysłodawca tarczy George W. Bush

i wyjaśni się, kto zostanie jego następcą.

Czeski premier wspomniał o możliwości rozstrzygnięcia dużo wcześniej — już na kwietniowym szczycie NATO w Bukareszcie. Rzecz w tym, że Polskę będzie tam reprezentował nie premier, lecz prezydent — co od razu otwiera kolejny obszar sporów i niepewności...

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu