We wtorkowych rozmowach związkowców z dyrekcją Poczty Polskiej uzgodniono większość postulatów - powiedział po zakończeniu rozmów dyrektor generalny poczty Zbigniew Niezgoda. Wyraził nadzieję, że w środę, kiedy negocjacje będą kontynuowane, podpisane zostanie porozumienie. Według związkowców z wyjątkiem postulatów ekonomicznych osiągnięto znaczny postęp.
We wtorkowych rozmowach uczestniczyli przedstawiciele pocztowych związków zawodowych zrzeszonych w OPZZ, w związku "Forum" i Związku Straży Pocztowej. Nie uczestniczyli w nich przedstawiciele pocztowej "Solidarności", którzy z dyrekcją Poczty rozmawiali w poniedziałek.
Pracownicy Poczty Polskiej domagają się m.in. 8-godzinnego dnia pracy i podwyżek pensji do 2,5 tys. zł brutto. Listonosze nie chcę też roznosić ulotek reklamowych. Kolejny postulat to wstrzymania prac nad komercjalizacją Poczty do czasu podpisania pakietu osłon socjalnych - dowiedziała się PAP. Związkowcy chcą też, by zrezygnować z zatrudniania pracowników w niepełnym wymiarze pracy i przywrócić wydawanie pracowniczych posiłków regeneracyjnych.
Zdaniem dyrektora generalnego Poczty Polskiej Zbigniewa Niezgody, we wtorek doszło do uzgodnień, co do większości związkowych postulatów. "Ustaliliśmy tryb postępowania i sposób rozwiązania tych kwestii, o których mówiliśmy. Mam nadzieję że jutro podpiszemy porozumienie" - powiedział Niezgoda dziennikarzom po zakończeniu rozmów.
Niezgoda przeprosił klientów Poczty, poszkodowanych przez protesty pocztowców.
Rzecznik prasowy Poczty Radosław Kazimierski poinformował PAP w komunikacie, że dyrekcja generalna ma przygotować na środę projekt porozumienia.
W ocenie związkowców, we wtorek ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, ale strony wymieniły się poglądami i doprecyzowały swoje stanowiska. "Z wyjątkiem postulatów natury ekonomicznej osiągnęliśmy znaczny postęp" - powiedział dziennikarzom przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Łączności Sławomir Redmer.
Najtrudniejszym tematem jest wzrost wynagrodzeń. Według kierownictwa Poczty, zrealizowanie postulowanej przez związkowców podwyżki kosztowałoby w przyszłym roku Pocztę 240 mln zł.
Do sprawy pocztowców odniósł się we wtorek premier Jarosław Kaczyński. Na konferencji po posiedzeniu rządu powiedział, że państwo nie jest stroną, a jedynie arbitrem w sporze między strajkującymi a Pocztą Polską. Włączenie się szefa rządu w negocjacje "to przedsięwzięcie w najwyższym stopniu ryzykowne" - powiedział J.Kaczyński pytany czy włączy się w rozwiązanie sporu, jeśli zostanie o to poproszony.
"Wolałbym, aby ta sprawa została załatwiona przez Pocztę" - dodał szef rządu. "Oczywiście jest pytanie, czy na poczcie dzieje się dobrze, dlaczego ten strajk. I to już jest pytanie, które powinien podjąć minister transportu, a być może w pewnych okolicznościach premier" - zastrzegł szef rządu.
Rozmowy kierownictwa Poczty ze związkowcami trwają od poniedziałku, po strajkach pocztowców w niektórych rejonach kraju. Pierwsze protesty rozpoczęły się ponad tydzień temu. W protestach i strajkach uczestniczyli pocztowcy m.in. z: Gdańska, Zielonej Góry, Poznania, Warszawy, Wrocławia i Krakowa. (DI, PAP)