Złodzieje najczęściej przybywają nocą i kradną zwykle jedną-dwie krowy spośród liczącego kilkaset sztuk stada. Początkowo farmerzy brali to za migracje między słabo pilnowanymi stadami, ale teraz już wiedzą, że zniknięcia pojedynczych krów to nie przypadek, lecz prawdziwa plaga.
Wszystkiemu winna droga metaamfetamina i jednocześnie wysokie ceny skupu bydła w rzeźniach. — Jedyne słowo, które nadaje się do opisania tej sytuacji, to epidemia — mówi Mark Woodward, szef stanowego biura ds. walki z narkotykami.
Wyjaśnia ten dziwny mechanizm następująco: ponieważ stan coraz skuteczniej walczy z wytwórniami metaamfetaminy, jej cena wśród lokalnych dilerów mocno wzrosła, zaś liczba i status materialny uzależnionych się nie zmieniły. Słabo doglądane stada bydła to zatem dla nich wyśmienity sposób na zdobycie szybkiej gotówki.
Zwłaszcza że wołowina w Oklahomie w ciągu ostatnich 5 lat zdrożała prawie dwukrotnie. Jeszcze w 2009 r. za funt bydła w punkcie skupu żywca płacono tam 3,89 USD, obecnie już 6,07 USD, zatem za ważącą średnio 1300 funtów krowę sprzedający dostaje aż 7891 USD.
Policyjna walka z procederem przypomina jednak mocno nieefektywną walkę ze złodziejami aut w innych krajach. Śledczy tracą czas na przesłuchiwanie właścicieli skradzionych zwierząt i sprawdzanie dokumentacji, podczas gdy złodzieje działają znacznie szybciej: krowy sprzedane w Oklahoma City w godzinach porannych przed zmrokiem są już w Dakocie Południowej.
Rolnikom pozostaje więc jedynie skuteczniejsze pilnowanie stad. Na odzyskanie równowartości skradzionego zwierzęcia, nawet w przypadku schwytania sprawcy, nie mają co liczyć.
