W świecie wolniejszego wzrostu

Zdaniem ekonomistów czasy gospodarczego boomu nie powrócą jeszcze przez wiele lat

Największa na świecie gospodarka amerykańska podniosła się z największej recesji od czasów Wielkiego Kryzysu. Bezrobocie spada, a firmom i bankom udało się spłacić większą część uzyskanej pomocy rządowej. Firmy się zrestrukturyzowały, a banki pozbyły dużej części złych długów. Amerykański podatnik na ratunkowych pożyczkach zdołał nawet nieźle zarobić.

Wolniejsze ożywienie

W ostatnim czasie główne wskaźniki nowojorskiej giełdy powróciły pod szczyty sprzed pięciu lat. Jeszcze lepiej od indeksów szerokiego rynku radzą sobie akcje technologicznych blue chipów. Odzwierciedlający ich notowania indeks NASDAQ100 jest najwyżej od 11 lat. Nawet rynek nieruchomości największą przecenę ma już za sobą. Niech jednak ta sielankowa sceneria nikogo nie omami. Nie ma powrotu do czasów boomu gospodarczego. Tak jak dawniej, nie będzie już nigdy.

Tak przynajmniej wynika z pracy dwóch amerykańskich ekonomistów, Jamesa Stocka z Harvardu oraz Marka Watsona z uniwersytetu Princeton. Ekonomiści ci przeanalizowali wyniki gospodarcze z ostatnich lat. W ciągu pierwszych dwóch lat po zakończeniu recesji PKB rósł średnio o 5 proc., podczas gdy po przeciętnej recesji z ostatnich 50 lat gospodarka odbijała w tempie 9,2 proc. Stock i Watson sprawdzili czy było to wynikiem jednorazowych zdarzeń, czy trwałych, niekorzystnych tendencji w gospodarce. Okazuje się, że w większej mierze to drugie.

Mniej rąk do pracy

Jeszcze przez wiele lat głębokie recesje i powolne ożywienia mogą być raczej normą niż wyjątkiem. Po Wielkim Kryzysie gospodarka powróciła z czasem do wcześniejszego tempa rozwoju. Teraz tak nie będzie. Wszystko przez wolniejszy przyrost ludności i mniejszą liczbę nowych rąk do pracy. — Zmiany demograficzne pogłębiają niekorzystne tendencje na rynku pracy.

To oznacza, że recesje będą odtąd głębsze, a ożywienia wolniejsze niż dotychczas — twierdzą ekonomiści. Powoli scenariusz spowalniającego wzrostu realizuje się w największej gospodarce świata już od lat. W ciągu ostatnich czterech dekad potencjalne tempo wzrostu w Stanach Zjednoczonych skurczyło się o 1,2 proc. Teraz te tendencje dają o sobie znać ze zdwojoną siłą. Niekorzystna demografia to jednak nie jedyny powód niższych oczekiwań.

— Nadmierne zadłużenie konsumentów, rządów i przedsiębiorstw zmusza je do wyprzedaży majątku i pospiesznego spłacania długów, a to nie pozostaje bez wpływu na globalny popyt — zauważają Gauti Eggertsson z nowojorskiego oddziału Rezerwy Federalnej oraz Paul Krugman z uniwersytetu Princeton. Carmen Reinhart i Kenneth Rogoff dodają, że kryzysy finansowe są zawsze traumą dla konsumentów i inwestorów. Nie mogą o nich zapomnieć, zaciskają więc pasa jeszcze przez wiele lat. Dlatego gospodarka powoli podnosi się z tych recesji, z którymi związane było załamanie systemu finansowego.

Nadzieja w emerging markets

W tunelu jest jednak światełko nadziei. Bank Goldman Sachs pociesza, że sytuację ratują rynki wschodzące. Jego zdaniem właśnie dzięki tej grupie krajów szczyt wzrostu gospodarczego na świecie dopiero jest przed nami. A konkretnie — w tej dekadzie. To możliwe dzięki wadze, którą w ostatnich latach osiągnęły gospodarki krajów BRIC, czyli czterech rynków wschodzących o największym na świecie potencjale. Chiny już teraz są drugą co do wielkości gospodarką świata, a Indie, Brazylia i Rosja weszły do pierwszej dziesiątki. Jeżeli chodzi o wzrost gospodarczy, są jednak niedoścignione. W poprzedniej dekadzie kraje BRIC odpowiadały za 46 proc. globalnego wzrostu gospodarczego. W ciągu kolejnych dziesięciu lat będzie podobnie. Pałeczkę prymusów przejmie jednak od nich tak zwana „następna jedenastka”. Tą nazwą Goldman Sachs ochrzcił kolejne jedenaście krajów rozwijających się o największym potencjale. Choć dzisiaj wciąż są one stosunkowo mało znaczące, to jednak w następnych latach będą coraz szybciej budować swoją pozycję. Jest jednak i zła wiadomość. Także na dynamicznych dzisiaj rynkach wschodzących potencjał dalszego wzrostu zacznie się wkrótce wyczerpywać. Dlatego przed połową stulecia dynamika światowego produktu spowolni do 3,2 proc. z prognozowanych na obecną dekadę 4,3 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / W świecie wolniejszego wzrostu