Im lepiej regiony będą przygotowane na integrację ze strefą euro, tym więcej na tym skorzystają.
Czy istnieje ryzyko, że najsłabiej rozwinięte województwa w najmniejszym stopniu skorzystają albo wręcz stracą na przyjęciu euro przez Polskę, a dysproporcje w zakresie rozwoju regionalnego się pogłębią?
W okresie przedakcesyjnym takie obawy pojawiają się coraz częściej. Ale, jak zwykle, strach ma wielkie oczy. Z przyjęcia wspólnej waluty mogą skorzystać wszystkie województwa.
Nie oznacza to jednak, że skorzystają w jednakowym stopniu. Niektóre regiony mają lepszą sytuację wyjściową, inne — nieco gorszą.
Nowa waluta stanowi źródło korzyści i szans. Korzyści bezpośrednie, takie jak obniżenie kosztów transakcyjnych, spadek stóp procentowych oraz wzrost stabilności makroekonomicznej, są niezależne od wysiłków i przygotowania poszczególnych regionów.
Inne korzyści, tzw. pośrednie, mają charakter warunkowy. Np. skala wzrostu inwestycji, wymiany handlowej czy pozytywne efekty integracji finansowej przynajmniej do pewnego stopnia zależą od podjętych działań. Przykład — redukcja stóp procentowych.
Niewątpliwie wpłynie
ona na wzrost inwestycji krajowych, bo koszt pozyskania kapitału będzie niższy. Ale to od atrakcyjności dla inwestycji i zdolności absorpcji tych inwestycji w danym województwie będzie ostatecznie zależeć skala korzyści.
Jak takie obszary, jak ściana wschodnia, mogą zwiększyć swoje korzyści z obecności Polski w strefie euro?
Przede wszystkim nie mogą wychodzić z założenia, że mają mniejsze szanse niż np. rejon warszawski, Pomorze czy Dolny Śląsk. W każdym razie żadne badania nie potwierdzają obaw sceptyków, że wprowadzenie wspólnej waluty będzie skutkowało wzrostem dysproporcji rozwojowych między regionami.
Zatem miast się zamartwiać, lepiej do maksimum wykorzystać czas pozostały do akcesji. W przypadku regionów wschodnich najważniejsze jest tworzenie warunków poprawiających zdolność absorpcji inwestycji oraz innowacyjność tamtejszych firm, a także wspieranie przedsiębiorców w nawiązywaniu kontaktów zagranicznych.
Wschód Polski dużo może zdziałać na tym polu, nawiązując współpracę z władzami centralnymi..
Niektórzy ekonomiści — wbrew obiegowej opinii — twierdzą nawet, że na wprowadzeniu euro najwięcej stracą bogate i nowoczesne województwa.
Rzeczywiście, badania NBP wskazują na taki paradoks.
Regiony w największym stopniu predestynowane do czerpania korzyści euro są jednocześnie najbardziej zagrożone szokami i nieadekwatną polityką pieniężną.
Mówię tu zwłaszcza o zachodniej części Polski.
Tymczasem województwa wschodnie mają, co prawda, dużo skromniejszy potencjał, za to w mniejszym stopniu są narażone na koszty.
A jaką "pracę domową" mają do wykonania województwa zachodnie?
Dla zachodniej, a szczególnie południowo-zachodniej, części kraju sprawą kluczową jest dywersyfikacja struktury gospodarek regionalnych.
Źle jest, jeśli województwo
nastawia się tylko na jeden główny rodzaj produkcji czy usług. Kolejny priorytet, ale dotyczący już wszystkich województw bez wyjątku, to zwiększanie elastyczności rynku zatrudnienia.
Pod tym pojęciem rozumiem także wspieranie mobilności pracowników — zarówno przestrzennej, jak i zawodowej. Tzw. siła robocza powinna swobodnie przepływać do branż lub miejsc, w których może zostać zatrudniona.
Dzięki temu spadek popytu w jednej sektorze lub w określonym regionie nie powoduje długotrwałego wzrostu bezrobocia. W rezultacie elastyczność rynku pracy to rodzaj polisy ubezpieczeniowej, dzięki której mogą być łagodzone ewentualne skutki asymetrycznych szoków i nieodpowiedzialnej polityki pieniężnej.