Czytasz dzięki

W transporcie bez chaosu

opublikowano: 30-01-2020, 22:00

To nie wystąpienie Wielkiej Brytanii z UE spędza dziś sen z powiek przewoźników. Są pilniejsze problemy.

1 lutego 2020 r. Wielka Brytania opuści UE. Dla branży transportowej data nie będzie przełomowa. — Umowa o brexicie daje przewoźnikom pewność, że 1 lutego nie będzie pierwszym dniem chaosu. Daje też 11 miesięcy na określenie nowych zasad wymiany handlowej. Nasze zrzeszenie od ponad roku przygotowywało się do różnych scenariuszy, w tym także do najgorszego, czyli wprowadzenia granic celnych. Jak będzie, to się dopiero okaże — mówi Anna Wrona ze Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD).

Do końca 2020 r. zasady handlu, w tym regulacje celne między Polską a Wielką Brytanią nie zmienią się. Umowa gwarantuje kontynuację bieżących relacji między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Co więcej — dopuszcza także możliwość przedłużenia okresu przejściowego, co jest bardzo prawdopodobne, jeśli nie uda się wynegocjować nowej umowy o wolnym handlu przed końcem roku.

— Trudno jest więc podejmować konkretne kroki. Nie wiadomo jakie i nie wiadomo kiedy. Oczywiście obserwujemy informacje dotyczące brexitu. Niemniej dziś bardziej zajmujemy się przygotowaniami do skomplikowanych przepisów tzw. pakietu mobilności oraz skutków spadku koniunktury — mówi Andrzej Szymański, dyrektor zarzadzający w spółce Dartom.

Warunki współpracy gospodarczej, w tym regulacje celne, będą zależeć od treści przyszłej umowy o wolnym handlu. Negocjacje mają zacząć się w lutym. Z pewnością wiele się zmieni i nawet najlepiej skonstruowana umowa nie zapewni takiej swobody w relacjach jak w czasie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Gdy nie dojdzie do uzgodnienia unijno-brytyjskiego porozumienia handlowego, obie strony będą prowadzić wzajemną wymianę handlową opartą na zasadach WTO. W takim przypadku władze celne państw członkowskich UE będą stosować unijne przepisy dotyczące eksportu i importu towarów ze Zjednoczonego Królestwa zgodnie z zasadami, które dotyczą obecnie krajów trzecich, tj. niebędącychczłonkami UE, z którymi wspólnota nie zawarła umów handlowych. Co to oznacza? M.in. powrót kontroli celnych. A dla przewoźników? Koszmar. Szacuje się, że każdego dnia tylko przez port w Dover przewija się 10 tys. ciężarówek. Przejazd trwa około 2 minut, przy założeniu, że przeprowadzane są jedynie kontrole paszportowe, a nie celne. FTA (Freight Transport Association) obliczyła, iż wydłużenie tego czasu tylko o 2 minuty doprowadziłoby do powstania korka o długości prawie 30 kilometrów. Tymczasem w sprawozdaniu lokalnej administracji w Dover (Dover Council) podano, że kontrole pojazdów pochodzących spoza UE trwają zwykle do… 45 minut.

— Nie chce mi się wierzyć, że do tego dojdzie, jednak takiego scenariusza nie można wykluczyć. Okres przejściowy to dla przewoźników czas na przygotowania. Trudno jednak o nich mówić wobec braku wiedzy o tym, na co trzeba się szykować. Grunt, żeby tego czasu nie przespać i skrupulatnie śledzić zmiany — mówi Tomasz Sączek, partner merytoryczny Forum Polskich Menedżerów Logistyki Polska Logistyka i ekspert ds. łańcuchów dostaw.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane