W tym roku nie będzie wyprzedaży rocznika

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-09-16 20:00

Dynamika wzrostu liczby rejestracji nowych aut wyraźnie słabnie i będzie się pogłębiać. Powód jest jeden — brak aut.

Od kilku miesięcy rynek motoryzacyjny cierpi na niską podaż. W wyniku tzw. kryzysu półprzewodnikowego oraz kłopotów z dostępnością innych podzespołów do budowy samochodów terminy realizacji zamówień bardzo się wydłużają. W niektórych przypadkach na nowe auto trzeba czekać nawet ponad rok. Sytuacja ma charakter globalny. Z miesiąca na miesiąc zwiększa się jej wpływ na wyniki poszczególnych marek w zestawieniach liczby rejestracji nowych aut. I choć w ciągu ośmiu miesięcy 2021 r. w Polsce zarejestrowano ponad 314,2 tys. nowych samochodów osobowych, czyli o ponad 22 proc. więcej niż rok wcześniej, to od kilku miesięcy dynamika wzrostu wyraźnie słabnie. Tegoroczny sierpień był aż o 14 proc. słabszy od lipca. Wyniki pierwszych dni września dowodzą, że tendencja się umacnia. Między 1 a 10 września zarejestrowano 9950 nowych samochodów osobowych, prawie o 16 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2020 r.

— Tendencja spadkowa jest wyraźnie widoczna, zarówno w przypadku całego rynku jak też segmentu premium. W przypadku aut z wyższej półki spadek jest mocniejszy. Między 1 a 10 września zarejestrowano niespełna 1,9 tys. takich aut, o ponad 16,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Wyniki dekady oczywiście nie determinują wyników całego miesiąca, niemniej można się spodziewać, że dynamika będzie topniała—- mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Najwięcej aut we wrześniu zarejestrował rynkowy lider — Toyota. Niespodzianką są jednak kolejne miejsca w zestawieniu. Druga i trzecia pozycja należy do Kii i Hyundaia. Rynkowy wicelider, czyli Skoda, zajmuje dopiero czwartą lokatę. W pierwszej dziesiątce tylko trzy marki zanotowały wzrost sprzedaży: Kia — o ponad 100 proc., Hyundai — o niemal 24 proc. oraz BMW — o niecałe 15 proc. Największy spadek zanotowała Skoda. Między 1 a10 września zarejestrowano o ponad 56 proc. mniej aut tej marki niż rok wcześniej.

— To oczywiście wynik niskiej dostępności nowych aut. Warto jednak podkreślić, że ich niedobory wpływają nie tylko na statystykę. W związku z tą sytuacją nie należy w tym roku spodziewać się tradycyjnej wyprzedaży rocznika. Aut na dilerskich placach po prostu nie ma i nic nie wskazuje na to, że sytuacja szybko się zmieni. Nie będzie więc czego wyprzedawać. Zmieniła się również polityka rabatowa sprzedawców. Dziś od wysokości rabatu dla klienta ważniejsze jest to, czy i kiedy samochód zostanie dostarczony — twierdzi Wojciech Drzewiecki.

Szacuje się, że kłopoty z dostępnością półprzewodników ograniczą globalną produkcję aut w tym roku nawet o 7 mln. Tylko w Polsce z powodu braku lub niedoborów chipów nie wykorzystuje się około 20 proc. mocy produkcyjnych fabryk. Zdaniem analityków IHS Markit problemy z dostępnością elektronicznych komponentów w branży motoryzacyjnej potrwają jeszcze przez pierwszy i prawdopodobnie drugi kwartał 2022 r.