W tym roku stanie fabryka Itsumi

MAG
opublikowano: 2009-01-02 00:00

Polski biznesmen inwestuje 150 mln zł w fabrykę telewizorów i komputerów. I czeka, aż tajwański partner przestanie bać się.

Polski biznesmen inwestuje 150 mln zł w fabrykę telewizorów i komputerów. I czeka, aż tajwański partner przestanie bać się.

Mariusz Jaworski, prezes Itsumi, buduje we Wrocławiu na terenie Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej fabrykę za 150 mln zł. Wrocławska spółka, która dystrybuuje sprzęt komputerowy i produkuje pecety Adax (wcześniej marka należała do JTT), będzie tu wytwarzać telewizory ciekłokrystaliczne. Gotowy jest już projekt fabryki, teraz Itsumi będzie się starać o pozwolenie na budowę. W marcu-kwietniu wybrani zostaną wykonawcy. Oferty zostaną skierowane do wybranych firm, ale nie będzie przetargów publicznych. Budowa powinna potrwać do końca 2009 r. Wyposażenie i rozruch fabryki nastąpią na początku 2010 r.

Biznesmen inwestuje i nawet cieszy się, że robi to teraz. Początkowo fabryka miała ruszyć jeszcze jesienią 2008 r. Ze względu na procedury wszystko się opóźniło.

— Ale z dzisiejszej perspektywy myślę, że dobrze się stało. Tanieją materiały budowlane: stal i beton. Wykonawcy też proponują atrakcyjne ceny. Byłby kłopot, gdybym dziś miał 450 pracowników i pełne moce przy siadającym popycie. A tak ruszymy akurat, gdy skończy się kryzys, a apetyty eksplodują — podkreśla Mariusz Jaworski.

Jednak kryzys odstraszył tajwańskiego partnera Itsumi (prezes nie podaje nazwy, może chodzić o firmę Quanta, MSI lub Tatung). Mariusz Jaworski jest jednak przekonany, że prędzej czy później firma wróci do negocjacji. Zapewnia, że pieniądze na inwestycję ma i na pewno ją zrealizuje. Na tajwańskiego partnera może poczekać i zacząć produkcję nie na początku 2010 r., tylko w drugim kwartale.

Do pracy przy produkcji prezes Jaworski chce zachęcić ludzi z Ukrainy i Białorusi. Natomiast kadra zarządzająca będzie pochodzić z Polski. Choć firma zobowiązała się zatrudnić 450 osób, a docelowo nawet 750, pracowników będzie jednak mniej.

— Myślę, że zatrudnimy tylko trochę ponad 200 osób — zapowiada Mariusz Jaworski.

Uważa, że nie da się tego uniknąć i większość fabryk w Polsce będzie zmuszona zredukować zatrudnienie o 30 proc. Praca ludzka stała się bardzo droga, a automatyzacja coraz tańsza.