W wakacje Polska na chorobowym

Adam Sofuł
opublikowano: 19-08-2008, 00:00

Z inwestorami zagranicznymi zawsze jest jakiś problem. A to wyzyskują, a to za mało płacą, a to, nie daj Boże, zarobią. Teraz jednak przesadzili. Narzekają, że gdy nadchodzi lato, polscy pracownicy masowo idą na zwolnienia lekarskie. Przecież gołym okiem widać, że klimat u nas zdradliwy i gdy przychodzi letnia kanikuła, to człowiek sobie musi pochorować. Po prostu. A że nie mówi wtedy, że jest chory, tylko że jest na zwolnieniu, to zupełnie inna sprawa.

Nadużywanie zwolnień lekarskich jest nie tylko problemem branży elektronicznej. Ale akurat tam jest sporo nowych inwestorów, więc i zaskoczenie chorowitością Polaków większe. Zakład Ubezpieczeń Społecznych w ostatnich latach nasilił wprawdzie kontrole zasadności zwolnień, ale — jak pokazuje przykład opisywanej przez nas branży — to kropla w morzu potrzeb. Bo prawo miewamy niezłe. Gorzej z jego egzekucją, bo instytucje błądzą po omacku. Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie ma danych o zwolnieniach za ubiegły rok. Narodowy Fundusz Zdrowia w ogóle nie prowadzi takich statystyk. Zwolnienia pozostają więc niejako w szarej strefie. To niepokojące — zwłaszcza z punktu widzenia NFZ — bo dokładne statystyki przyczyn zwolnień lekarskich byłyby bezcenne nie tylko w walce z oszustami, ale także w profilaktyce zdrowotnej. Brak przepływu takich informacji okazuje się bardzo kosztowny nie tylko dla przedsiębiorców, ale także dla finansującego system opieki zdrowotnej podatnika.

Większość Polaków na zwolnieniach całkiem uczciwe choruje. Jednak wzrost liczby L-4 wystawianych w miesiącach wakacyjnych daje do myślenia. Pracodawcy są wobec takich praktyk najczęściej bezradni — bo przecież tylko potwór może nękać chorego pracownika. A jednak coś z tym trzeba zrobić. Bo jeśli z jednej strony pracownicy narzekają, że płace rosną zbyt wolno, a z drugiej ekonomiści twierdzą, że wzrost zarobków niebezpiecznie wyprzedza wzrost wydajności pracy, to można w ciemno założyć, że fikcyjne L-4 są jedną z przyczyn tego problemu. Może nie najważniejszą, ale istotną. Niegdyś popularne było powiedzenie, że my udajemy, że pracujemy, a oni udają, że nam płacą. W gospodarce rynkowej, którą wciąż mozolnie budujemy, takie udawanie to strategia na krótką metę.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu